Blog > Komentarze do wpisu

PRAWDZIWY GIFT DAY - LISTOPADOWY GLOSSYBOX I ... NAGRODA!

Witajcie w ten słoneczny listopadowy dzień! Wiem, że tu nikt nie zagląda, ale piszę sama dla siebie, żeby utrwalic różne chwile z mojego życia.

Wczoraj na przykład był prawdziwy "GIFT DAY:. Odwiedziło mnie dwóch kurierów: pierwszy przywiózł zamówionego GLOSSYBOXA,  a drugi niespodziankę - zaległą nagrodę z czasopisna "SAMO ZDROWIE"!

Najpierw zajęłam się moim "pudełeczkiem". Opakowane ślicznie jak zawsze. Zawartość tak mniej więcej odgadywałam, choć co do niektórych produktów nie byłam pewna. Wiedziałam jednak, że musi tam być woda perfumowana Chloe, dla której zamówiłam boxa, z myślą o mojej mamie, która kocha ten zapach. I była, i jeszcze 4 inne kosmetyki.

 

 

Na zdjęciu brakuje już miniaturki Chloe (5 ml), gdyz od razu powędrowała do mojej mamy, która szybko schowała ją do torebki, uśmiechając się przy tym, jak mała dziewczynka do nowej lalki. Uśmiech na twarzy mojej zwykle zatroskanej mamusi - bezcenne. Przeciez nie pojadę do niej, żeby sfotografować małą Chloe! Powinna wystarczyć ulotka o perfumach tej marki. Juz i tak całe pudełeczko nasiąkło tym ślicznym zapachem...

 

Moja miniaturka jest klasyczną wersją Chloe, chyba najlepszą. Jak wszystkie zapachy tej marki bazuje na różanej nucie, jednakże jest to dla mnie nieprawdobodobne, bo zarówno ja jak i moja mama nie lubimy różanych zapaszków. Chloe robi coś nieprawdobodnego z ta różą. Zapach jest słodki, lekko pudrowy, ale nie męczący czy mdlący. Ma w sobie rześkość różanego ogrodu o poranku, skąpanego w rosie, orzeźwiającego, a jednocześnie otulającego czymś słodkim, ciepłym...  Oprócz róży wyczuwalna jest magnolia, peonia, amber i drzewo cedrowe.

Cena pełnowymiarowego produktu 230zł/30 ml,  320 zł/50ml

Myślę, że warto kupić, jeśli ktoś zakocha się w tym zapachu. Dodam jeszcze, że trwałość bez zarzutu. Delikatna nuta utrzymuje się przez cały dzień.

 

Kolejne cztery produkty to dla mnie zupełna nowość i mogę Wam o nich napisać tylko tyle, co wyczytałam z karty informacyjnej GLOSSYBOX.

 

CASHMERE  Utrwalająca baza pod cienie\Dostałam produkt pełnowymiarowy 7g. Jego cena to 27 zł. To nie tak dużo, a produkt zapowiada sie obiecująco - ma wygładzać skóre na powiekach, wyrównywać koloryt i utrwalać makijaż oka nawet do 15 godzin.

 

GLYSKINCARE  Hydrating Eye Cream EyePro 3* Compleź

czyli mój wymarzony krem pod oczy. Też pełnowymiarowy produkt - 15ml/40 zł.

 Krem ma robić to, czego własnie oczekuję od takiego kosmetyku - zmniejszać opuchliznę i redukować cienie pod oczami poprzez poprawę mikrocyrkulacji. Nie mogę się doczekać, kiedy zacznę go testować, ale najpierw muszę skończyć mój obecny specyfik.

 

 

HAPPYMORE SKIN CARE HappyMore BB

 

bardzo miniaturowa miniaturka - to ten najmniejszy produkt na zdjęciu.

Cena pełnowymiarowego trochę odstrasza - 203zł/30ml

Żeby mi sie tylko za bardzo nie spodobał! To już mój drugi krem BB. Teraz używam z Yves Rocher. Chętnie je porównam.

Skład ma dobry, bo zawiera kwas hialuronowy, ekstrakt z dzikiej róży i naturalny filtr przeciwsłoneczny. Moze być stosowany jako podkład.

 

 

LIERAC Luminescence Serum

 

czyli po prostu serum rozświetlające do twarzy. Kosmetyk z gatunku fanaberii. Na pewno nie kupiłabym pełnowartościowego prodyktu - 246zł/30nl! I jaki "cud" moze on z moją twarzą uczynić? Przekonam się, czy wydobędzie "wewnętrzne światło" z mojej skóry, jak obiecuje.

 

To tyle o GLOSSYBOX. Aha, dodam jeszcze, że zamówiłam sobie pakiet trzymiesięczny za 132zł, co daje 44 zł za pudełko. Myślę, że warto. Opłaca się to ze względu na wartość otrzymywanych produktów i możliwość poznania kosmetyków ekskluzywnych, których nie kupiłybyśmy w pełnym wymiarze. A radość przy otwieraniu pudełka - bezcenna.

 

PS.

W pudełku był jeszcze kupon z kodem rabatowym na 20% na zakupy w sklepie inernetowym answear.

 

 

 

A teraz moja duma - nagroda z kwartalnika "SAMO ZDROWIE". Szkoda, że zrezygnowali z tych konkursów, w których wystarczyło wysłać sms-a z odpowiednim hasłem przypisanym do określonej nagrody fundowanej przez sponsora i można było wygrać naprawdę fajne rzeczy. Ja kiedyś wygrałam książkę o odchudzaniu, a teraz zestaw kosmetyków naturalnych ńatura Officinalis: balsam do ciała i masło do ciała.

 

 

Obydwa produkty są naturalne i bardzo ekologiczne, począwszy od opakowania - są w szklanych słoikach, a papier wygląda na wyprodukowany z makulatury. W 98% zawieraja składniki naturalne. Nie zawierają: parabenów, kompozycji zapachowych, które często uczulają, a także sztucznych barwników i silikonów. Marzenie! Już się nie mogę doczekać, az zacznę sie nimi smarować, ale najpierw muszę skończyć moje masło kakaowe.

 

Tym miłym akcentem kończę mój wpis.

 

 

 



sobota, 17 listopada 2012, vipala

Polecane wpisy

KobietaMag.pl - Klub Urody