Kategorie: Wszystkie | kuchnia | uroda, pielęgnacja | wszystkie
RSS
niedziela, 31 stycznia 2016

Czy lubicie jogurty? Ja bardzo, ale wybieram tylko te naturalne, bez "wsadów owocowych". dosładzanych cukrem lub sztucznym słodzikiem, o chemicznym smaku i zapachu. Ani to smaczne, ani tym bardziej zdrowe.

  I oto ja otrzymuję ogromną  pakę od streetcom.pl z informacją, że zostałam...Ambasadorką kampanii nowej Activii= jogurtu naturalnego i owoców!

W paczce znalazły się 32 jogurty w czterech smakach: jogurt naturalny i brzoskwinie, jogurt naturalny i suszone śliwki, jogurt naturalny i maliny oraz jogurt naturalny i truskawki.

 

Spróbowałam, ale najpierw sobie poczytałam ulotkę...i przyznaję, że ten produkt podbił moje serce, a raczej kubki smakowe. Po prostu jest pyszny! I muszę się zgodzić, że różni się zdecydowanie od nielubianych przeze mnie jogurtów owocowych. Już sam skład brzmi obiecująco, gdyż jest to głównie naturalny jogurt wzbogacony specjalnymi bakteriami usprawniającymi trawienie, a do tego odrobina owoców bez żadnych polepszaczy smakowych. I rzeczywiście wyszło z tego idealne połączenie. Jogurt składa się z dwóch warstw: na górze kremowy, naturalny, pod spodem owoce. Razem stanowią orzeźwiającą całość, bez posmaku "chemii"...

Z prawdziwą przyjemnością wypełniam mój obowiązek Ambasadorki i testuję, i testuję...Ale rodzina i znajomi jakoś dziwnie palą się do pomocy...

   Cieszę się z tego produktu także dlatego, że z czystym sumieniem mogę Wam go polecić i nie będę się za niego wstydzić, gdyż jest naprawdę bardzo dobry. Szukajcie go w sklepach i posmakujcie. Nie zdradzę, który został moim faworytem. Same znajdźcie swojego!

 

piątek, 29 maja 2015

       Postanowiłam napisać o nim osobną recenzję, chociaż z wodą toaletową stanowi idealny duet. Jednak  uznałam, że Perfumowany żel pod prysznic Naturelle Osmanthus Yves Rocher powinien mieć swój własny post. Zasłużył sobie.

    Na temat wody toaletowej Naturelle Osmanthus już pisałam na moim blogu. Jeśli chcecie poznać poznać moją opinię, a także dowiedzieć się czegoś o tajemniczym składniku jakim jest osmanthus - zapraszam TUTAJ.

    perfumowany_zel_pod_prysznic_naturelle_osmanthus_792181        Żel z tej serii zachowuje nuty zapachowe  poznane dzięki wodzie toaletowej. Jest to zapach orzeźwiający, a zarazem zmysłowy. Kwiatowy, słodkawy, ale przyjemnie świeży. To wynik udanej kombinacji składników: absolutu jaśminu samboc i absolutu osmanthusa połączonych z olejkiem eterycznym z cytryny i balsamicznym, otulającym olejkiem eterycznym z cedru.

    Zapach nie tylko umila chwile pod prysznicem, pozwalając poczuć się wyjątkowo ekskluzywnie, ale pozostaje na naszej skórze po kąpieli. Jeśli użyjemy wody toaletowej z tej samej serii - duet doskonały, zapach wzmocni się i otuli nas od stóp do głów.

    Żel jest bardzo delikatny dla naszej skóry i dba o nią. Ma bardzo fajną, odpowiednio gęstą konsystencję, dobrze się rozprowadza, lekko się pieni.Jest wygodny w użyciu i wydajny.

       Zgadzam się w pełni z rekomendacją w opisie produktu, że nie wysusza skóry. To ogromna zaleta, która pozytywnie wyróżnia ten żel na tle innych żeli perfumowanych, które, niestety, bardzo często wręcz przesuszają skórę. Po zastosowaniu tego żelu nie zaobserwowałam żadnych tego rodzaju zmian na skórze. Pozostała ona miękka i miła w dotyku. A w dodatku ładnie pachnąca.

     Jeżeli już lubicie wodę toaletową z tej serii, pokochacie też żel. Może nie na co  dzień, może na wyjątkowe okazje...Na pewno warto skusić się na odrobinę luksusu...A jeśli jeszcze nie znacie tego zapachu i nie używacie wody toaletowej - spróbujcie Naturelle Osmanthus w wersji "łprysznicowej", tak dla czystej przyjemności.

    Perfumowany żel pod prysznic Naturelle Osmanthus dostępny jest w salonach Yves Rocher i w sklepie internetowym.

    Cena regularna produktu to 42zł/200ml, ale teraz w sprzedaży dostępny jest naprawdę w atrakcyjnej cenie, a ponadto czekają na Was również inne promocje związane z tym produktem. Sprawdźcie koniecznie TUTAJ.

 

piątek, 22 maja 2015

    W swojej pasji testowania nie ograniczam się wyłącznie do kosmetyków. Uczestniczę w różnych kampaniach promujących różnorodne produkty, ale nie o wszystkim piszę na blogu, którego, niestety, ostatnio mocno zaniedbywałam. Nie składam żadnych obietnic, że będzie lepiej, a po prostu napiszę Wam o mojej najnowszej misji jako Ambasadorki Perlux.

       Ambasadorką zostałam w ramach akcji organizowanej przez   streetcom.pl. Jeżeli jesteście zainteresowane testowaniem różnego rodzaju produktów, zajrzyjcie TUTAJ.

    Wczoraj otrzymałam moją Paczkę Ambasadorki.

 Zdjcie00033

 

    W paczce otrzymałam:

- opakowanie 24 pereł piorących Perlux White

- opakowanie 16 pereł piorących Perlux Color

- 15 opakowań po 2 perły piorące dla moich znajomych

- 15 ulotek do rozdania znajomym

- Przewodnik Ambasadorki z przydatnymi informacjami o produkcie i z moimi zadaniami.

 

    Bez zbędnej zwłoki przystąpiłam do działania i wykonałam pranie z użyciem perły piorącej Perlux Color. Pranie już wyschło w ogródku, pachnie, lśni czystością i pozostaje w bardzo dobrym stanie. Nie sprawdzałam ceny tego produktu, ale podobno ma być ekonomiczny.

    Chętnie włączę się do kampanii, a moje koleżanki jeszcze chętniej zgarną próbki. Najważniejsze, że nie muszę się wstydzić promowania tego produktu, bo jest naprawdę dobry.

środa, 20 maja 2015

      Z pewnością kojarzycie, a jeśli nie, to przypomnę, jak wielkim uczuciem zawsze darzyłam wodę toaletową Naturelle, w szczególności podczas gorącego lata. Doskonale się z nią czułam i była też przyjazna otoczeniu...

    Tym większa była moja radość i ciekawość, gdy wśród ostatnich nowości od Yves Rocher znalazłam najnowszą wersję tej wody toaletowej - Naturelle Osmanthus.

 

woda_toaletowa_naturelle_osmanthus_782291

    Flakonik prosty, bezpretensjonalny, dobrze komponuje się z klimatem zapachu. Pojemność 75ml.

     Oczywiście moją ciekawość wzbudziła nazwa: Co to jest ten osmanthus? Jest  to roślina z rodziny oliwkowatych, naturalnie występująca w Chinach. Niektóre gatunki mają niezwykle intensywnie pachnące kwuaty, które znajdują zastosowanie w produkcji perfum, chociaż ich pozyskanie nie jest podobno takie proste...

 

Osmanthus_Fragrans1

 

      Zapach Naturelle Malthus klasyfikuje się do grupy zapachów kwiatowych.

nuta głowy:   cytryna

nuta serca:  jaśmin, osmanthus

nuta bazy:  cedr

    Zamiarem twórcy tego zapachu było stworzenie kompozycji łączącej świeżość ze zmysłowością. Moim zdaniem cel ten został w bardzo udany sposób osiągnięty. Tajemniczy i intrygujący - taki jest jaśmin sambac i osmanthus. Do tego świeżość olejku eterycznego z cytryny i otulający wszystko cedr...Jest słodko, ale nie mdło. Świeżo, ale zmysłowo, nie na poziomie odświeżacza do powietrza albo męskiej wody po goleniu.

    Jak na wodę toaletową zapach jest naprawdę trwały. Na mojej skórze wyczuwam go wyraźnie po 3-4 godzinach, a nawet po całym dniu czuję, że go nosiłam.  Przy swojej wyrazistości jest jednak zapachem subtelnym, nienachalnym. Należy do tych przyjaznych otoczenia.  Spodoba się raczej wszystkim, nikogo nie doprowadzi do bólu głowy ani do mdłości.

    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zwolenniczki ciężkich perfum nie pokochają, być może, Naturelle Osmanthus...Jest to zapach na dń, ale też na towarzyskie spotkania, niezobowiązujące wyjścia...

    Jeżeli Naturelle w wersji podstawowej była dla mnie królową lata, to Naturelle Osmanthus idealna jest na czas, gdy wiosna w pełni i narozkwita. Jeśli Naturelle są radosne i dziewczęce, to Naturelle Osmanthus czarują kobiecością i zmysłowością.

    Niby podobne, a jednak zaskoczyły...

    Warto zapoznać się z zapachem Naturelle Osmanthus w salonach Yves Rocher. Woda toaletowa jest  już dostępna także w sklepie internetowym.

    Cena regularna produktu to 125zł/75ml, ale czekają na Was atrakcyjne promocje. Zobaczcie TUTAJ.

 

 

piątek, 15 maja 2015

    W swoich słynnych "ogrodach świata" firma Yves Rocher przygotowała dla swoich klientek kolejny apetyczny kąsek na prawdziwą ucztę zmysłów, w szczególności dla naszego powonienia. Tym razem przenosimy się daleko na wschód, do Azji, a konkretnie do Malezji, gdzie w swoim naturalnym środowisku rośnie pewne drzewko - oskomian  pospolity, zwany zwyczajowo karambolą lub  gwiaździstym owocem.

karambolafotolia_46467209_subscription_xxl1  Karambolę można kupić u nas w kraju, ale nie jest zbyt popularna. Podobno w smaku jest słodko-kwaśna i wygląda ładniej niż smakuje...Ale my dzisiaj skupiamy się nazapachach. A zapach nowego żelu pod prysznic Karambola z Malezji z gamy Jardins du Monde to dla mnie...zapach nadchodzącego lata, wakacji, urlopu, nawet, jeśli nie spędzę go w egzotycznym miejscu. Kojarzy mi się z targowiskiem, na którym stoją stragany pełne dojrzałych w słońcu owoców, z drinkiem (bezalkoholowym!) ozdobionym  gwiazdeczką karamboli lub z sałatką owocową, przygotowaną z tropikalnych składników. Apetyczny, owocowy, ale nie za słodki, orzeźwiający.

    Kolor też ładny, słoneczny...

zel_pod_prysznic_karambola_z_malezji_349401Żel ma przyjemną     konsystencję, gęstą, przez co nie wycieka między palcami i jest wydajny. Wystarczy niewielka ilość, żeby zwykły prysznic stał się niezwykłym doznaniem. Wieczorem usuwa zmęczenie, relaksuje, a rankiem dodaje energii. Szkoda tylko, że nie utrzymuje się ten piękny zapach dłużej na skórze...Za to w łazience aromat jest wyczuwalny przez wiele godzin.

    Pieni się delikatnie i jest delikatny dla skóry. Na pewno jej nie wysuszy. Ja mam wrażenie, że skóra jest miękka i przyjemna w dotyku po jego użyciu. Nic dziwnego, skoro skład zasługuje na uznanie: 98% składników pochodzenia naturalnego, 0% składników pochodzenia zwierzęcego i 0% parabenów.

    Żel pod prysznic Karambola z Malezji znajdziecie w salonach Yves Rocher i w sklepie internetowym. W promocji koszyuje 7,90zł/200ml.  Koniecznie idźcie i powąchajcie, a zrozumiecie mój zachwyt. Jeśli nie macie w pobliżu sklepu stacjonarnego ten żel i wiele innych apetycznych zapachów Jardins du Monde znajdziecie TUTAJ.

 

środa, 06 maja 2015

          To nie było trudne! Zostałam testerką Klubu Urody na portalu KobietaMag.pl. Jeśli jesteście zainteresowane i chciałybyście wstąpić do Klubu Urody, wszystkiego dowiecie się TUTAJ. Ja spośród wielu propozycji wybrałam coś bardzo praktycznego: peeling do ciała. Regularnie stosuję, a właśnie zamierzałam kupić kolejny.

Cukrowy peeling do ciała Trufle Czekoladowe to kosmetyk do pielęgnacji o właściwościach złuszczających i regenerujących skórę. Peeling przychodzi do nas w plastikowym słoiczku o wadze 225 gramów. Mając na uwadze konsystencję peelingu, stanowiącego gęstą, dość zwartą masę składającą się z kryształków cukru, jest to bardzo poręczne i praktyczne opakowanie.

 0_0_productGfx_c1fc700fd6c0b2ccde12b6e371946d7e1

Po odkręceniu pokrywki od razu otula nas kuszący aromat czekoladowych trufli z kokosową nutą. Zapach jest bardzo zbliżony do pierwowzoru, bardzo intensywny, mocno wyczuwalny pod prysznicem i długo utrzymuje się na skórze. Dla jednych będzie to ogromna zaleta, ale dla mojego delikatnego powonienia staje się trochę zbyt męczący…Pod prysznicem po jakimś czasie wyczuwam nawet zapach starej szmatki...Po prostu jestem miłośniczką bardziej świeżych nut zapachowych.

Peeling ma jasnobrązową, całkiem apetyczną barwę. Niczym kakao z dużą ilością mleka. Jego głównym składnikiem są naturalne kryształki cukru, które mają usuwać martwy naskórek i wygładzać idealnie skórę. Ponadto w skład peelingu wchodzi olejek kokosowy, który nawilża i zmiękcza skórę oraz masło kakaowe, które działa ujędrniająco i uelastyczniająco, a także regeneruje naskórek.

Po kilkukrotnym użyciu peelingu rzeczywiście doceniam jego właściwości złuszczające. Kryształki cukru są całkiem spore, ale ich kontakt ze skórą jest przyjemny i delikatny, chociaż bardzo skuteczny. Wszystkie zwolenniczki konkretnego peelingu, a nie tylko lekkiego łaskotania będą zadowolone. Skóra pozostaje gładka, miękka, przyjemna w dotyku. Peeling pozostawia na niej nie tylko zapach, ale także lekko tłustawy film, który jednak nie klei się nieprzyjemnie. . Po prostu nie trzeba już się balsamować. Nie zauważyłam natomiast jakiejś widocznej zmianę jeśli chodzi o stan mojego naskórka. Nie mam większych problemów skórnych oprócz kilku przesuszonych miejsc, ale jeszcze nie zaobserwowałam regeneracji w tych obszarach. Może po dłuższym stosowaniu odkryję i tę właściwość peelingu?

Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Spełnia swoją zasadniczą rolę – dobrze złuszcza, jest przyjemny w stosowaniu i całkiem nieźle dba o skórę

Nie znam dokładnej ceny tego produktu, ale kosztuje chyba niewiele ponad 20zł.

poniedziałek, 06 kwietnia 2015

    Przeczuwałam, że nie zdążę podrzucić Wam nowej recenzji do poczytania na Święta...Cóż, lepiej późno niż później. Miałam zatem wiele czasu na przetestowanie jednej z wiosennych nowości Yves Rocher przeznaczonej do pielęgnacji, a mianowicie kremu odbudowującego kontur twarzy i szyi na dzień z gamy Serum Vegetal.

krem_odbudowujacy_kontur_twarzy_i_szyi_na_dzien_559301    Formuła gamy produktów Serum Vegetal oparta została na wyciągu z przypołudnika kryształowego, zwanego również Rośliną Życia dzięki swym niezwykłym zdolnościom do przetrwania w trudnych warunkach. Przywrotnik kryształowywygląda tak"

przypoludnikkrystaliczny_85314048431671    Roślina ta występuje w suchych rejonach południowej Afryki, w obszarze śródziemnomorskim, na Półwyspie Arabskim i w Australii, a zatem w dość ekstremalnych warunkach bytowych. Jej właściwości naukowcy postanowili wykorzystać w służbie urody, a konkretnie - dla zachowania młodego wyglądu skóry.

    Z opisu produktu wynika, iż nie tylko działa on na zmarszczki, ale ma też na celu poprawę kondycji skóry.Producent obiecuje:

- wzmocniony owal twarzy i szyi

- kremowa konsystencja nawilża przez cały dzień i stanowi doskonałą bazę pod makijaż.

 

    Działanie

- lifting twarzy i szyi

- przywrócenie twarzy wyrazu, konturu

- przywraca elastyczność skóry

    Składniki

Wyciąg z przypołudnika kryształowego połączono z wyciągiem z rokitnika, który zwiększa syntezę elastyny.

 

    Kosmetyk ma przyjemną, kremową konsystencję i łatwo się rozprowadza. Dość szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu ani uczucia lepkości. Rzeczywiście dobrze się sprawdza stosowany pod makijaż.

    Daję plusa za zapach - nie jest mocny ani zbyt intensywny czy nachalny - a to często przeszkadza w kremach, które przez cały dzień pozostają na naszej twarzy.

    Zanim przejdę do sedna, kilka słów o mojej skórze i jej potrzebach. Skóra jest już - nazwijmy rzecz po imieniu- dojrzała. Nie mam widocznych większych zmarszczek, ale skóra utraciła wyraźnie elastyczność, jędrność, a rysy zrobiły się bardziej miękkie i mniej wyraziste. Ponadto moja cera jest raczej normalna, z ogromną tendencją do odwadniania się.

    Zacznę od pozytywów, bo stosując ten krem systematycznie przez ponad miesiąc zaobserwowałam poprawę kondycji mojej skóry. Jest zdecydowanie bardziej wygładzona i sprężysta Policzki i podbródek zdają się być mniej obwisłe (a naprawdę już opadały, chociaż jestem dość chudą osobą)  Efekty zatem są i nie jest to krem z gatunku tych, co to nic nie robią na naszej skórze.

    Nie jestem natomiast zadowolona w pełni z jego działania nawiżgającego. Moja odwodniona cera po prostu potrzebuje dodatkowej pielęgnacji w tym kierunku. Może cery mniej wymagające nie będą miały zastrzeżeń.

    Krem kosztuje 125zł/50ml i jest dostępny w salonach Yves Rocher i w sklepie internetowym. Na pewno warto postarać się o jego próbkę i zajrzeć TUTAJ, aby dowiedzieć się więcej o pozostałych produktach z gamy Serum Vegetal.

 

 

niedziela, 22 marca 2015

      Sporo czasu minęło od mojej ostatniej recenzji, ale zapewniam Was, że warto było poczekać, aż przetestuję rzetelnie ten właśnie produkt.  Tym razem mam dla Was kosmetyk do makijażu - Podkład Zero niedoskonałości Yves Rocher.

podklad_zero_niedoskonalosci_859541    Podkład przychodzi do nas w szklanym flakoniku o pojemności 30ml, z przyciskiem air less, a więc praktycznie i wygodnie.

    Ja otrzymałam do testowania kolor  Beige 300. Jestem raczej bladą osobą i obawiałam się, że podkład będzie zdecydowanie zbyt ciemny. Myliłam się jednak. Mógłby wprawdzie być odrobinę jaśniejszy, ale mam nadzieję, że gdy tylko złapię trochę wiosennej opalenizny, będzie idealnie. Poza tym podkład ma fantastyczną właściwość dostosowywania się do koloru skóry i już teraz wygląda na mojej twarzy bardzo naturalnie. A podkład występuje w 14 różnych kolorach. Są to odcienie beżu, złotego i różu, od jasnego porcelanowego do ciemnego. Tak więc każda kobieta niezależnie od rodzaju karnacji może dobrać kosmetyk idealny dla siebie.

    Z opisu produktu wynika, iż w jego skład wchodzą pigmenty roślinne i mineralne, których połączenie daje efekt natychmiastowego i intensywnego krycia, który utrzymywać się powinien do 14 godzin.  Jego główne zalety to:

- maskowanie niedoskonałości

- ujednolicenie kolorytu skóry.

 

A co ja sądzę o nowym podkładzie Yves Rocher?

Używam tego kosmetyku prawie od 4 tygodni do mojego codziennego makijażu, a więc sporo ze sobą przeszliśmy.

Konsystencja podkładu jest półpłynna, delikatna. Łatwo się rozprowadza, zarówno pędzlem jak i palcami.Po nałożeniu skóra jest miła w dotyku, jedwabista. Nie matowi silnie i nie daje efektu maski. Wygląda bardzo naturalnie, jeśli oczywiście stosujemy go w rozsądnych ilościach.

Jeśli chodzi o podstawowe zadanie tego podkładu, czyli maskowanie niedoskonałości, to spisuje się bardzo dobrze. Z pewnością wszelkie drobne zaczerwienia i blizny zostaną zakryte, jednak co do większych, poważniejszych zmian skórnych...trzeba wspomóc się korektorem. Krycie tego podkładu określiłabym jako dobre, ale są bardziej kryjące.

Jednak ogólny efekt jaki powstaje na naszej twarzy jest naprawdę bardziej niż zadowalający.  Podkład bardzo ładnie wyrównuje koloryt cery, przez co wygląda  na wypoczętą i promienną. Podkład utrzymuje się długo na twarzy. Nie wiem, czy 14H, ale przez 10 godzin pozostał na miejscu, nie ścierał się. Pomimo swej długotrwałości nie zauważyłam niekorzystnego działania na skórę. Z pewnością jej nie przesusza. Nie podkresla suchych miejsc ani nie wchodzi w zmarszczki.

    Podsumowując - ja nie mam do podkładu Zero niedoskonałości żadnych zastrzeżeń. Już w marcu miał on swoja premierę w salonach Tves Rocher i w sklepie internetowym. Każda z Was może więc dobrać idealny dla siebie kolor podkładu, gdzie będzie Wam wygodnie.

    Kosmetyk w cenie regularnej kosztuje 59zł, jeśli chcecie skorzystać z promocji - kliknijcie TUTAJ!.

niedziela, 22 lutego 2015

        Tym razem mam dla Was krótką, za to konkretną recenzję Hydra Vegetal Nawilżającego peelingu do twarzy, należącego do gamy produktów dedykowanych do pielęgnacji cery odwodnionej.

nawilzajacy_peeling_do_twarzy_019071     Peeling otrzymujemy w poręcznej tubce o pojemności 75ml, z wygodnym zamknięciem na kliknięcie. Tubkę można postawić na półeczce w łazience i nic się nie wylewa ani nie brudzi.

    Sam kosmetyk ma żelową, odpowiednio gęstą konsystencję. W żelu tym zatopione są drobniutkie drobinki. Jest ich sporo, ale są naprawdę bardzo delikatne. To bambusowe mikrogranulki, które w naturalny sposób mają oczyszczać skórę z martwych komórek naskórka, nie podrażniając jej.

     Spośród składników aktywnych warto zwrócić uwagę na sok z klonu z Kanady - charakterystyczny dla całej gamy produktów Hydra Vegetal. którego zdolności do zatrzymywania wody w komórkach gwarantują tak intensywne działanie nawilżające tych kosmetyków.

     

 

A jak Hydra Vegetal Nawilżający peeling do twarzy  sprawdził się u mnie?

    Stosuję peeling od 3 tygodni, 2 razy w tygodniu, zgodnie z zaleceniem producenta. I...jestem bardzo zadowolona z jego działania. Zadowolone  będą też z pewnością wszystkie dziewczyny i kobiety, które poszukują delikatnego, ale skutecznego peelingu. Kosmetyk nie powoduje podrażnień, daje uczucie komfortu nawet suchej skórze w trakcie aplikacji. Drobinki nie są ostre i z pewnością nie zrobią krzywdy nawet wrażliwej skórze. A przy tej delikatności widoczne są również efekty jego działania. Skóra po peelingu staje się gładka, przyjemna w dotyku, jakby rozjaśniona. Kosmetyk pozostawia na skórze uczucie świeżości i czystości, do czego przyczynia się z pewnością przyjemny, świeży zapach, charakterystyczny dla gamy Hydra Vegetal. Cera po zastosowaniu peelingu wtgląda po prostu promiennie. Kosmetyk nie wysusza jej, nie podrażnia ani nie powoduje ściągnięcia.

     Zdecydowanie polecam. Nawilżający peeling do twarzy dostępny jest w salonach Yves Rocher i w sklepie stacjonarnym. Jego cena regularna to 33zł, ale kliknijcie TUTAJ i zobaczcie, jaką promocję ma dla Was Yves Rocher.

 

niedziela, 15 lutego 2015

    Czy przyznawałam się już do mojej szczerej niechęci do balsamowania ciała po kąpieli? Zatem przyznaję, że tego nie cierpię. Nie lubię, gdy skóra lepi się i klei, a zastosowany kosmetyk wydziela intensywną woń kwiatową, owocową lub słodko-spożywczą. Mam ochotę po prostu z powrotem wskoczyć pod prysznic i zmyć to z siebie. Zaciskam jednak zęby i balsamuję się, gdyż wiem, że moja skóra tego potrzebuje. Nie mam na szczęście problemu z wysuszona skóra na ciele, jedynie w niektórych partiach (łokcie, kolana, łydki) wymaga ona większej troski. Wybierając kosmetyki do pielęgnacji ciała staram się więc, aby były one jak najprzyjemniejsze dla mnie w użyciu: lekkie, szybko się wchłaniające i w odpowiednim zapachu.

    I jakby czytając w moich myślach, marka Yves Rocher umożliwiła mi przetestowanie ich najnowszego mleczka do ciała

mleczko_do_ciala__zielona_herbata_187271    Mleczko do ciała Zielona herbata już wizualnie przypomina nam o zbliżającej się wiośnie Taka buteleczka w kolorze budzącej się do życia zieleni postawiona w łazience zdecydowanie może poprawić nastrój...

    Ale prawdziwa eksplozja  świeżości zaczyna się po powąchaniu tego mleczka. Naprawdę nie przesadzam! Ten zapach ma w sobie lekkość i rześkość, które każą nam zapomnieć o ciężkich, słodkich waniliowo-czekoladowo-korzennych aromatach związanych z zimą. Zanim rozkwitną ogrody, wczujmy się w aromat zielonej herbaty, połączony z nutami cytryny, bergamoty, pomarańczy i cedru.

    Mleczko ma bardzo fajną, kremową konsystencję. Nie jest za rzadkie, jak to czasem z mleczkami bywa i nie przelewa się między palcami. Bardzo łatwo i przyjemnie aplikuje się je na skórę. Szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy, za co ma u mnie dużego plusa!

    Dla mojej niezbyt wymagającej skóry stopień nawilżenia po zastosowaniu mleczka jest zadowalający i wystarczający jako codzienna pielęgnacja.  Natomiast osoby z bardziej suchą skórą, czy też wielbicielki maseł do ciała i ciężkich balsamów mogą tak do końca nie być zadowolone, gdyż mlęcko że nie zaspokoić ich wszystkich wymagań. Nie jest to jednak wystarczający powód, aby z niego rezygnować. W takim przypadku sprawdzi się świetnie jako uzupełnienie pielęgnacji i można je zastosować w te dni, gdy zależy nam przede wszystkim na pięknym zapachu, uczuciu , świeżości i doładowaniu się energią.

    Mleczko do ciała Zielona herbata jest już dostępne w sklepach stacjonarnych Yves Rocher i w sklepie internetowym. Jego cena regula9zł za 200ml, ale sprawdźcie koniecznie promocje. Warto zainteresować się również innymi produktami z tej linii zapachowej: żelem pod prysznic i wodą toaletową. Wszystkich szczegółów dowiecie się TUTAJ.

   

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
Tagi
KobietaMag.pl - Klub Urody