Kategorie: Wszystkie | kuchnia | uroda, pielęgnacja | wszystkie
RSS
środa, 30 stycznia 2013

I doczekałam się wreszcie moich zaległych nagród, które wygrałam w grudniowych konkursach. Mam jednak nieodparte wrażenie, że nie bez wpływu na dostarczenie nagród były moje monity w portalach, które organizowały te konkursy...Nieważne zresztą, istotne jest to, że nagrody trafiły w końcu do mnie.

Wczoraj otrzymałam nagrodę, którą zdobyłam w konkursie organizowanym przez Celię na Facebooku.

 

 

Jest to puder prasowany w puderniczce z lusterkiem, a więc praktyczny. Na wieczku ma numer 2, chyba to oznaczenie jego odcienia - dość jasny, w sam raz dla takiej bladej osoby jak ja. Bałam się, że przyślą mi jakiegoś "mulatka", ale wtedy używałabym go po prostu jako bronzera.

 

Dzisiaj wychodząc z domu wpadłam prosto na listonosza, który miał dla mnie przesyłkę z portalu "kobiecego" ibeauty.pl. Brałam tam udział w konkursie, w którym nagrodami były zestawy kosmetyków Mary Kay dla matki i córki.

 



 

Nagrodą podzielę sie oczywiście z moją mamą. Dla niej przeznaczony jest ujędrniający krem na dzień dla skóry z zaawansowanymi  oznakami starzenia  (brzmi okropnie) i tusz do rzęs Lash Love Longthening w kolorze czarnym. Córka, czyli ja, zatrzyma sobie nawilzająca emulsję przedłuzającą młodość (to z kolei brzmi całkiem optymistycznie) oraz błyszczyk do ust NouriShine w kolorze Sun Blossom. Taki czerwony jakiś, wpadający w koral.

Bardzo fajna ta nagroda, tym bardziej, ze jest to okazja do wypróbowania nieznanych mi dotąd w praktyce kosmetyków Mary Kay. Sa to bowiem kosmetyki katalogowe i pewnie sama nigdy bym ich sobie kupiła, a tak będe mogła wyrobić sobie na ich temat jakąś opinię, i to o pielęgnacji jak i o  kosmetykach do makijażu.

 

I teraz czas na konkurs! Nie, nie ja go organizuję. Może kiedyś...

Na razie chciałam Wam wspomnieć o nowym konkursie organizowanym na blogu Bezplatnie24.

Tym razem nagrode stanowi Kolagen  Activ+ - żel kolagenowy do twarzy od firmy 3-Helisa. Polubiłam te konkursy, bo z przyjemnością czytam sobie opisy nagród - jest okazja, zeby  dowiedzieć sie o takich ciekawych kosmetykach.

 



Konkurs trwa do 12 lutego 2013r. Zasady sa nieskomplikowane. Wszystkiego dowiecie się na miejscu.

http://bezplatnie24.blogspot.com/p/z-apraszam-was-se-rdecznie-na-konkurs.html

 

PS

Kotka moich rodziców (właściwie to pupilka mojego taty) zakwalifikowała się do programu organizowanego na portalu Kociarze.pl przez producenta karmy Purina ONE, który polega na testowaniu przez kota przez trzy tygodnie dostarczonej karmy i opisywaniu samopoczucia kota karmionego wyłącznie ta karmą. Nie wiem, czy  kot się ucieszył, ale zgadnijcie, kto go zgłosił?



wtorek, 29 stycznia 2013

Przyszła pora, żeby trochę pochwalić się swoimi najnowszymi nabytkami, i wcale nie sa to łupy z ostatnich dni wyprzedaży. Chociaż kupiłam sobie taką niezwykle twarzową czapkę - wełnianą, czarną, z daszkiem - przecenioną o 70%, czyli zapłaciłam za nią całe 19,90 zł! Czapka jest super i mi w niej wyjątkowo ładnie jest. Aż nie mogłam się od lustra oderwać i zdecydowałam się na zakup, tym bardziej, ze ja czapki nie posiadam. Serio! Nie jest to powód do dumy, używam kaptura i samochodu, ale czasem trzeba spędzić kilka chwil na mrozie...

 

I to tyle, jeśli chodzi o ciuszki.

Zaopatrzona w czapkę udałam się do Rossmanna, po drodze zachaczając o empik i skutecznie opierając się pokusie zakupu jakiejś nowej książki...Trochę poczytałam na miejscu, zrobiłam "prasówkę" - z pism kolorowych też nic nie kupiłam - i bardzo z siebie zadowolona, po półtorej godzinie, znalazłam się w mojej ulubionej drogerii. Nie miałam żadnej konkretnej potrzeby i ze spokojem mogłam pobuszować wśród regałów na zupełnym luzie. Gdy tak się przechadzałam pod czujnym okiem ochroniarza, zakiełkowała we mnie potrzeba zakupu takich cienkich, bawełnianych rękawiczek, w których można spać i nie dotykać siebie i pościeli nakremowanymi dłońmi. Od czasu do czasu, gdy jest ku temu sposobność, lubie nałożyć sobie na dłonie grubą warstwę kremu na noc. Rano dłonie sa piękne, choć krem pewnie lepiej by działał, gdybym połowe nie wtarła w pościel. Stad mój pomysł i stsowny zakup.

 

S,a to bambusowe rękawiczki z ecotools, bardzo delikatne, cieniutkie, wykonane z naturalnych włókien bambusowych. Zakładane do snu mają skutecznie poprawić działanie kremów i balsamów do rąk. Naprawdę fajne, nie czuje sie ich obecności w nocy. Mam tylko wrażenie, ze chyba za nie przepłaciłam, a może te produkty tyle kosztują? Nigdy nie kupowałam specjalnych rękawiczek do spania, nie mam porównania, ale 20,99 zł za cos takiego wydało mi sie drogo. No tak, ale to jakiieś specjalne takie, z bambusa...Mam nadzieję, że długo mi posłużą, bo wyglądają na trwałe.

 

W związku z popełnionym szaleństwem, nie kupiłam w Rossmannie mojej ulubionej świeczki Glade by Brise o zapachu Only Love. Gdy pierwszy raz miałam w ręce tę świeczkę, już sama nazwa mnie odrzuciła, gdyż niosła w sobie obietnicę takiej ilości słodyczy, która mogłaby zemdlić. Dałam jej jednak szansę, gdyż coś mnie w jej zapachu urzekło i był to "strzał w dziesiątkę". Świeczka pachnie cudnie, jak jakieś ekskluzywne perfumy, ale nie nachalnie az do bólu głowy. Po prostu nadaje pomieszczeniu wspaniały aromat - kwiatów jaśminu i pomarańczy. Jest to wprawdzie odświeżacz powietrza, służący do eliminowania nieprzyjemnych zapachów, ale ze zwykłymi odświezaczami zalatującymi chemią niewiele ma wspólnego.

 



Moja rezygnacja z zakupu świecy w Rossmannie nie oznaczała, że pozbawię się przyjemnych doznań z nią związanych. Po prostu udałam się do pobliskiego Carrefoura i...zaoszczędziłam całą złotówkę, dokonując jej zakupu za 10,49 zł!

 

Jednak główną atrakcją wczorajszego dnia była przesyłka, jaka dostałam ze sklepu zielarskiego. Zasadniczym powodem zamówienia był olej z siemienia lnianego w kapsułkach, którego nigdzie indziej w tej postaci nie znalazłam. zdecydowanie wolę łyknąć dwie kapsułki dziennie niż pilnować, żeby dostarczyć ten składnik w moim codziennym menu, które jest mało urozmaicone nie daje mi wiele okazji do używania oleju lnianego w odpowiedniej ilości. Dlatego zamówiłam drugie juz opakowanie tego suplementu diety  w sklepie internetowym e-vita. Tylko tam go znalazłam. Pewnie w jakiejś aptece stanocjanernej byłby dostępny, ale z pewnością cena nie byłaby tak atrakcyjna. Za 200 kapsułek oleju 1000 mg zapłaciłam 48,90 zł, co przy dawce 2 tabletki dziennie daje mi zapas na 4 miesiące.

 

 

Wskazaniem do stosowania tego specyfiku jest przede wszystkim profilaktyka chorób serca i układu krążenia, ze względu na wysoką zawartość najbardziej wartościowych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Z tego samego względu olej doskonale wpływa na kondycję naszej skóry, odpowiednie jej nawilżenie, odżywienie od wewnątrz oraz na stan włosów i paznokci. Zachęcam Was do poczytania sobie o tym oleju. Ja jestem przekonana o  jego dobroczynnym wpływie na urodę i nie jest to przekonanie oparte wyłącznie na wierze, lecz poparte moimi doświadczeniami.

 

Nie byłabym sobą, gdybym poprzestała na zamówieniu jednej tylko rzeczy. Skoro juz płacę za przesyłkę...Skusiłam sie na kilka jeszcze produktów, tzw. zdrowotnych, naturalnych. To własnie lubię. Z ciekawszych rzeczy, zakupiłam kolejny preparat do pielęgnacji włosów - Pokrzepol - płyn przeciw wypadaniu włosów. moje włosy wprawdzie przestały nadmiernie wypadać, ale specyfik ten ma ogólnie poprawić kondycję włosów poprzez wzmocnienie ich struktury i stymulację cebulek do wzrostu. Jest łatwy w aplikacji, gdyż ma postać sprayu, którym spryskuje sie włosy po umyciu i nie spłukuje. Ma nie obciążać włosów ani ich nie przetłuszczać. Skuteczność zapewnia mu połączenie aktywnych ekstraktów roślinnych: skrzypu polnego, rozmarynu lekarskiego, brzozy i pokrzywy oraz pantenolu. Jeszcze go nie stosowałam, bo muszę skończyć mój ziołowy eliksir z Green Pharmacy - nie chcę, żeby ich działanie nakładało się na siebie i  wpływało na wynik testowania. Na pewno jeszcze o nim przeczytacie na moim blogu, sama jestem ciekawa efektów. Zeobię wtedy coś w rodzaju update mojej pielęgnacji włosów.

 



Cena produktu to 18,50 zł za 150 ml i na pewno będzie wydajny.

 

Kupiłam też buteleczkę naturalnego 100% olejku ze słodkich migdałów, ale nie będe sie o nim rozpisywać w już i tak przydługiej notce. Powiem jedynie, że ostatnio zainteresował mnie temat olejków w pielęgnacji. Coś sobie jeszcze potestuję i postaram sie zebrać moje przemyslenia na ten temat w jakiejś sensownej notce.

Zatem do następnego czytania!

 



sobota, 26 stycznia 2013

Uznałam, że po tygodniu testowania kosmetyków Douglas  BEAUTY SYSTEM CLEAN & NEAT  jestem gotowa do przedstawienia opinii na ich temat - jest to możliwe w przypadku produktów przeznaczonych do oczyszczania twarzy, których działanie daje efekt natychmiastowy, w przeciwieństwie np. do kremów, których ocena wymaga dłuższego działania w czasie.

 

delikatna pianka do oczyszczenia, uspokajający tonik i delikatny lotion do demakijażu oczu

W skład zestawu wchodzą: delikatna pianka do oczyszczania, tonik uspokajaący, delikatny lotion do demakijażu oczu. Wszystkie trzy kosmetyki zawierają kompleks DBS z aktywnymi składnikami nawilzajacymi, dodającymi blasku i przeciwdziałajacymi starzeniu sie skóry.

Moim zdecydowanym ulubieńcem okazała sie pianka do oczyszczania twarzy.  Kosmetyk został wprawdzie określony jako "pianka", ale ma on postać kremową, co mile mnie zaskoczyło. Łatwo sie rozprowadza i usuwa, doskonale spełnia swoja funkcję oczyszczającą z wszelkich sladów makijazu i innych zanieczyszczeń. Rzeczywiście nie wysusza skóry, nie pozostawia jej ściągniętej, ale daje uczucie jak po zastosowaniu kremu nawilzającego - skóra jest miękka i elastyczna. Kosmetyk ma przyjemny, subtelny zapach, jak zresztą cała trójka. Jest to dla mnie duza zaleta, gdyż produkty używane do codziennej pielegnacji o zbyt intensywnym, nachalnym wręcz zapachu okazuja sie w końcu zbyt uciążliwe w stosowaniu. Ogromnym plusem pianki jest jej niesamowita wydajność. Trudno uwierzyć, że tak niewielka jej ilość pozwala skutecznie oczyścić całą twarz! Pianka jest delikatna, nie wywołała u mnie żadnych podrażnień na skórze, ale musiałam uwazać, żeby nie dostała się do oczu, gdyż wywoływało to u mnie ich pieczenie. Plus także za praktyczne i estetyczne opakowanie.

Cały zestaw prezentuje się zreszta bardzo ładnie i moze stanowić ozdobe kazdej łazienki. Jeżeli miałabym jakies zastrzezenia co opakowania dwóch pozostałych produktów, to może w kwestii ich praktyczności...Może to takie moje osobiste upodobanie czy tez przyzwyczajenie, ale wolę opakowania z "kliknięciem" - bardzo to przyspiesza wykonanie codziennej toalety, zwłaszcza rano. Ponadto opakowanie płynu do demakijazu oczy jest bardzo sztywne. Początkowo próbowałam ten płyn wyciskać, ale doszłam do tego, że należy go "wychlapywać" na wacik. Moze to był taki zamysł...

 

Jeśli natomiast chodzi o zawartość tych produktów, a w szczególności - o ich działanie, to naprawdę nie mozna do niczego sie przyczepić.

Tonik ładnie odświeża skórę, daje komfortowe uczucie ukojenia naprawde nawilżonej skóry. Polecam wszystkim posiadaczkom skóry skłonnej do pierzchnięcia i ściagania sie po umyciu.

Dwufazowy płyn do demakijazu oczu doskonale wywiazuje sie z podstawowych zadań, jakie ma do spełnienia. Po pierwsze bez zarzutu radzi sobie z mocnym, wodoodpornym makijażem - celowo robiłam sobie wyrazisty makijaż oczu i nakładałam wodoodporną maskarę i eyeliner. Żadnych smug i rozmazywania sie resztek makijażu w czasie jego usuwania! Po drugie - nie mniej ważne, szczególnie dla posiadaczek tak wrazliwych oczu, jak moje - kosmetyk jest łagodny dla oczu, nie powoduje zadnych podrażnień, pieczenia czy zaczerwienienia. Wręcz przeciwnie, czasem ,gdy moje oczy po całym dniu w pełnym makijazu sa podraznione, zastosowanie tego preparatu przynosi im ulge i ukojenie. Zauważyłam też, że skóra pod oczami wygląda całkiem dobrze - wydaje sie  bardziej gładka i elastyczna, mniej widoczne sa miejsca przesuszone.

 

Moja ocena - bardzo dobre, a piątka z plusem dla pianki. Jestem bardzo zadowolona z kosmetyków i z czystym sumieniem (i z czystą twarzą) mogę polecic je innym osobom.

 



środa, 23 stycznia 2013

Cienkie, słabe, suche i ... mogłoby być ich więcej - oto po krótce charakterystyka moich włosów. Nie zawsze tak było. Trudno mi czasem uwierzyć, ale kiedyś byłam nastolatką z burzą włosów sięgających do pasa. Później przyszły problemy ze zdrowiem i silne, długotrwałe stresy, co zaowocowało utratą ok. 2/3 objętości moich włosów. Mało tego, że zaczęły masowo wypadać, to jeszcze zrobiły się cienkie i tak suche, że zaczynały się kruszyć u nasady. Początkowo nie przejmowałam sie tym, bo byłam przekonana, że odrosną. Rzeczywiście odrastały, ale do pewnego momentu. Później stało się tak, jakby moje cebulki uległy uśpieniu, a te nieliczne włoski, które odrastały, przypominały raczej kaczy puch...

Wtedy przeraziłam sie nie na zarty. Przede wszystkim udałam się do dermatologa, który wykluczył chorobę skóry na głowie i włosów. Coś tam zalecił, ale bez zadnego rezultatu. Problemy zdrowotne zostały zaleczone, stresy ustąpiły. Włosy przestały wprawdzie wypadać, ale też ich nie przybywało. W tym miejscu wyjaśnię, nie wdając się w szczegóły, że jedna z moich dolegliwości była niedokrwistość spowodowana brakami żelaza. Dlatego warto, jeśli zauważy się jakies problemy z włosami, zbadać sobie krew. Prosta morfologia wykaże, czy nie mamy anemii, której objawem (jednym z wielu) mogą być matowe, wypadające włosy.

Zaczęłam stosować różne preparaty wzmacniające, wcierać ampułki, nakładac maski,  zrezygnowałam ze zwykłych, drogeryjnych szamponów na rzecz leczniczych - do tej pory zresztą unikam takich "sztucznych" produktów, ale efekt był nadal niezadawalający. Myślę, że zbyt łatwo się zniechęcałam. Zahodowanie włosów to proces długofalowy, wymagający anielskiej cierpliwości, a ja po kilku aplikacjach danego produktu chciałam zobaczyć gęstwinę loków...

Na początku grudnia ubr. zawzięłam się i postanowiłam poprawiać w swojej urodzie te wszystkie braki, nad którymi da sie popracować, w tym wygląd moich włosów Przedstawię Wam teraz mój program działania i opracowany zestaw do pielęgnacji. Może to zadna rewelacja ani odkrycie, ale powoli coś na tej głowie sie dzieje...Zacznę może od szamponów.

 



Do codziennego mycia włosów poszukiwałam czegoś łagodnego. Myje włosy codziennie albo co drugi dzień i to nie z powodu przetłuszczenia, ale uwazam, że zbiera sie na nich kurz i inne zanieczyszczenia (np. spaliny), tak więc wymagaja one oczyszczenia, jak inne części ciała. Takie juz mam skrzywienie na punkcie czystości włosów. Pod wpływem opinii na YouTube zainteresowałam się rossmannowską Alterrą, na która nigdy wczesniej nie zwracałam uwagi i zakupiłam Łgodny szampon dla wrażliwej i podraznionej skóry głowy - Migdały i Jojoba w cenie 9,49 zł  za 200 ml. Pierwsza rzecz. która dosłownie mnie uderzyła (w nos) był niesamowicie intensywny zapach z migdałowa nutą. Jakos się jednak przyzwyczaiłam i stał się on w pewnym stopniu przyjemny. Szampon jest gęsty jak żel, bardzo wydajny i rzeczywiście nie podraznia. Zauważyłam też, że moje włosy robia sie po nim nieco bardziej szorstkie - pewnie to nietypowa reakcja, ale w przypadku moich cieniutkich, sypkich włosów poczytuje to na plus. Nie zawiera sztucznych barwników ani substancji zapachowych, żadnych silikonów, parafiny oraz innych olejów mineralnych. Trzeba pamietać, ze takie naturalne szampony u niektórych osób moga powodować splatanie włosów i problemy z ich rozczesywaniem, stad konieczna jest odzywka, która temu zaradzi.

Drugi szampon stosuję rzadziej, gdyz jest to silnie skoncentrowany "koktajl" ziołowy - używam go 2 razy w tygodniu. Oryginalny Dr. Hunter's szamponz wyciągiem z rozmarynu zdobyłam na strawberrynet - w Polsce jest niedostępny. Kosztował w ogromnej promocji 49 zł, cena regularna to chyba 79 albo 89 zł za  za pojemność 8 FL.OZ. W jego skład szczegółowo nie wnikam, ale wiem, że rozmaryn stymuluje cebulki włosów do wzrostu. Szampon ślicznie pachnie, delikatnie, z ziołowa nutą i jest niewyobrazalnie wydajny - niewielka kropelka wystarcza na całe mycie głowy. To dobrze, bo znkł z "truskawki" i nie wiem, gdzie mogłabym go odkupić.

Kolejne dwa produkty pochodzą z Green Pharmacy i są to: olejek łopianowy z czerwoną papryką

 

oraz Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający, przeciwko wypadaniu

 

Jesli chodzi o olejowanie włosów, które ma wiele zwolenniczek, to metoda ta do mnie nie przemawia, po prostu mnie to brzydzi i nie poszłabym spać z tłuszczem na włosach ani nie chodziłabym z tym po domu przez kilka godzin. Natomiast stosowanie olejku łopianowego jest mało uciążliwe. Olejek ten ma zaskakująco lekką konsystencję, niewielka jego ilość rozgrzewam w dłoniach i wcieram w skóre głowy u nasady włosów. Pozostawiam na pół godziny, nakładam czepek foliowy a na to ciepły ręcznik. Następnie myje włosy. Olejek stosuje sie 2 razy w tygodniu. Kosztował nieco ponad 6 zł w drogerii Natura za 100 ml. Ja swoje pierwsze opakowanie używam juz drugi miesiąc. Sa tez inne rodzaje, ale ja wybrałam ten z czerwona papryką, która pobudza mikrokrążenie w skórze głowy, przez co ułatwia wchłanianie wszystkich dobroczynnych składników z preparatu oraz działa stymulująco na cebulki. Moje włosy juz odzyskały nieco witalności, maja nawet lekki połysk i mam nadzieję, że regularne stosowanie tego preparatu troszkę zwiększy ich ilość...

 

Elisir ziołowy stosuje na wilgotne, umyte włosy jako odzywkę.  Jest on łatwy w aplikacji, bo ma postać sprayu. Przyjemnie pachnie. Jest bardzo wydajny. Spełnia oczekiwania, jakie miałam względem niego, czyli moje włosy sa uładzone, miękkie, ale nie obciążone. Producent obiecuje wzmocnienie mieszków włosowych i zwiększenie aktywności ich cebulek - pewnie az tak silnego działania nie ma, ale w połączeniu z innymi preparatami wspomaga pielęgnacje włosów i wpływa na ich ładniejszy wygląd. Zapłaciłam za niego niecałe 8 zł w Rossmannie za 250 ml.

 

Waznym elementem wpływajacym na stan włosów jest dieta. nie ma zamiaru wymadrzać sie tu i mówić, co kto ma jeść. Ja odkryłam cudowne właściwości płatków owsianych i ich rewelacyjne działanie na włosy, ale równiez na cere i paznokcie. Mozna przygotowac sobie tradycyjna owsianke na śniadanie, ja jednak rozsmakowałam sie w surówce piękności. Oto mój sposób na nią:

 

Wieczorem zalewam wodą3 łyżki płatków owsianych górskich (moga byc zwykłe, byle nie błyskawiczne). Zostawiam na noc, ilośc wody trzeba "wyczuć", tak zeby rano były napęczniałe, ale nie pływały.

I teraz pełna dowolność w dodatkach. Ja dodaję 2 orzechy włoskie - zawieraja biotynę, a więc też pożytek dla włosów. Dodaje mały jogurt naturalny, szczyptę cynamonu i gotowe.

Można też zamiast jogurtu zetrzeć małe jabłuszko ze skórką. Jeśli ktoś woli bardziej na słodko, dodatek miodu bedzie wskazany. Rodzynki tez będa pasować,

Czasem urozmaicam sobie to danie i wybieram jogurt o smaku pieczonego jabłka albo suszonej śliwki. Suszone śliwki i morele tez mozna dodać, ale trzeba chyba je wczesniej namoczyć.

Jest tu duze pole do popisu, byleby to były zdrowe dodatki, a nie np. biały cukier...

 

I jeszcze na koniec cos o suplementach diety. nie jestem zwolenniczką, bo mozna sobie zrobic krzywde nawet niewinnymi z pozoru witaminkami czy mikroelementami, jesli nie wiemy, czego nam brakuje i w jakich ilościach nalezy tego organizmowi dostarczyć. Wierze natomiast w dobroczynne działanie oleju lnianego, który jest najzdrowszym olejem swiata, co zostało naukowo udowodnione. Wystarczy dodwac go do surówek, gotowanych warzyw, do twarożku...Samo zdrowie i jest pyszny. 

 

Oto moja pielęgnacja. Nic szczególnego, ale też nic skomplikowanego, w czym nie mozna by wytrwać. Pewnie włosów do pasa juz nie wychoduję, ale na pewno kondycja włosów ulegnie poprawie. A może macie jakies swoje ciekawe i skuteczne metody pielęgnacji włosów?



niedziela, 20 stycznia 2013

Na Facebooku  orgabizowana jest fajna akcja, która odkryłam zupełnie samodzielnie!  Firma L'Occitane rozdaje wśród swoich fanów kultowy już krem do rąk Masło Shea - testowałam go kiedyś i naprawdę dobrze pielęgnuke dłonie, a zima jest wręcz niezbędny. Wystarczy się zarejestrować na profilu firmy do dnia 3 lutego, a otrtzyma sie 10 ml kremu. Jeżeli jednak licvzba fanów do dnia 3 lutego przekroczy 30 000, otrzymamy produkt o pojemności 30 ml i 15 % zniżki na zakupy w sklepie. UWAGA! Odbiór wyłącznie osobiście w salonach L'Occitane.

 Darmow próbka kremu l'occitane

Więcej szczegółów i możliwość wżięcia udziału na Facebooku

https://www.facebook.com/lOccitane.en.Provence.Polska?v=app_321027764664572

sobota, 19 stycznia 2013

Jak już zdążyłam napisać, wczoraj dotarła do mnie paczka od Perfumerii Douglas, w której znajdowały sie trzy kosmetyki marki Douglas Beauty System Clean & Neat: pianka do mycia twarzy, płyn do demakijazu oczu oraz tonik.

 

 

Dzisiaj rano umyłam po raz pierwszy twarz i zastosowałam tonik, demakijazu oczu jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Za jakiś czas będę musiała napisać recenzję i prawdopodobnie umieszczę ją w formie notki na blogu. Dlatego na razie nie mogę nic więcej napisać na temat moich wrażeń, a jedynie przybliżę Wam to, co producent zamieścił w opisie produktów.

Delikatna pianka do oczyszczenia usuwa zanieczyszczenia i pozostałości makijazu bez podrażnienia twarzy. Kwas hialuronowy niweluje uczucie ściągnięcia na skórze i i poprawia jej elastyczność. Zawiera  kompleks DBS z aktywnymi substancjami nawilżającymi, dodającymi blasku, przeciwdziałajacymi starzeniu się skóry.  Nie zawiera parabenów i olejków mineralnych. Pojemność 200 ml.

Delikatny, dwufazowy lotion do demakijażu oczu, czyści delikatna skórę wokół oczu i usuwa dokładnie nawet długo trzymajacy się i wodoodporny makijaż. Pantenol chroni wrażliwa skóre przed podraznieniami i zapewnia jej miękkość i gładkość. Zawiera kompleks DBS z aktywnymi substancjami nawilzajacymi, dodającymi blasku i przeciwdziałającymi starzeniu sie skóry. Nie zawiera parabenów i olejków mineralnych. Pojemność 125 ml.

Odżywczy, bezalkoholowy tonik do twarzy, działa pielęgnująco i uspokajająco oraz przygotowuje skóre twarzy do do dalszj pielęgnacji. Alantoina i  pantenol chronia przed podraznieniami i nawilzają - zapewniając uczucie wypoczętej i rozjaśnionej skóry. Zawiera równiez kompleks DBS z aktywnymi substancjami nawilzajacymi , dodajacymi blasku i przeciwdziałajacymi starzeniu sie skóry. Nie zawiera parabenów ani olejków mineralnych. Pojemność 200 ml. 



Juz teraz jestem pewna, ze bedzie to bardzo przyjemne testowanie. Recenzja wkrótce.

 

Znalazłam juz zastosowanie dla maski na oczy z GLOSSYBOX. Podobno Kubuś Puchatek śpi w takiej samej, no może bez napisuGLOSSY DREAMS. Dowiedziałam się, że mój siostrzeniec marzy o czymś takim, aż zaniemówił z wrażenia, gdy zobaczył tę maskę. Nie mogłam nie spełnić marzenia dziecka...Tak niewiele potrzeba, żeby wywołać prawdziwa euforię u czterolatka. Ja też się cieszę jego swzczęściem, a w podróżach jakoś dam sobie rade bez maski - i tak nie mam zwyczaju, żeby drzemać w pociągu.

Uciekam już, bo mam propozycje nie do odrzucenia - zabawę w ciuciubabkę z czterolatkiem. Maska w roli głównej. A jednak pisane jest mi ja nosić...

piątek, 18 stycznia 2013

Wczoraj w moje ręce trafił styczniowy GLOSSYBOX, utrzymany w karnawałowym klimacie. Z przecieków na Facebooku wiedziałam, że pudełko będzie srebrne. I rzeczywiście takie jest - mam już pełen zestaw: klasyczne różowe, złote i teraz doszło srebrne. W środku też bardzo ładnie urządzone: na papierze, w który owinięta jest zawartość znalazły się srebrne gwiazdki, do tego popielata, matowa wstążka i utrzymane w tej samej tonacji "sianko", czyli wypełniacz.

 

 

Jeśli chodzi istotę pudełka, czyli zestaw produktów kosmetycznych, to GLOSSYBOX  naprawdę się postarał. W styczniowym pudełku dostajemy az dwa pełnowymiarowe kosmetyki, trzy w wersji mini oraz prezent: maseczkę na oczy do spania.

 

 

Maseczka jest w kolorze pudrowego różu, jakby atłasowa. Nie wyobrażam sobie spania w niej, niektórzy znajdują zastosowanie dla takich masek w podróży, gdy najdzie ich ochota na drzenkę. Ja trochę podróżuję pociągami do stolicy, ale nie wyobrazam sobie siebie w tej masce w IC Panorama bez wzbudzania , delikatnie mówiąc, zainteresowania ze strony współpasażerów. Może jednak się odważę?

Pierwszym pełnowymiarowym produktem jest SIQUENS Serum liftingujące MedExpert o pojemności 30 ml, którego cena wynosi 60 zł.

Mnie to serum bardzo ucieszyło, gdyż metryka mojej skóry pozwala, a nawet wymaga, żebym sięgała po tego rodzaju produkty. Serum dzięki formule DermoSekwencyjnej zapewnia natychmiastowy efekt: wygładza zmarszczki, napręża i ujędrnia skórę. Myślę, że dobrze sprawdzi się jako swoista baza pod makijaż. Na pewno będę jej używać i chętnie podzielę się z Wami moimi doswiadczeniami.

 

Kolejny pełnowymiarowy produkt to "kolorówka": KRYOLAN DLA GLOSSYBOX  Róż w odcieniu Glossy Rose Wood..

 

 

Bardzo ładne opakowanie o pojemności 2.5 g w cenie 50 zł. Drono zmielony i mocno napigmentowany róż do policzków, zapewnia satynowe wykończenie i długotrwały kolor. Uniwersalny odcień dopasowuje sie do każdego koloru skóry.

Wygląda dość niewinnie - ja do różu nastawiona jestem bardzo ostrożnie, zawsze boję się przerysowania makijazu na policzkach i dlatego rzadko różu używam. Ale może odrobinka tego mi nie zaszkodzi?

 

Następny produkt także bardzo mnie ucieszył, co rzadko sie zdarza w przypadku kosmetyków do pielęgnacji włosów.  Jednakże SCHWARZKOPF PROFESSIONAL Maseczka do pielęgnacji końcowej BC Oil Miracle na pewno znajdzie zastosowanie, zwłaszcza teraz, zimą, gdy nasze włosy przypominaja czasem...lepiej nie mówić. Zawiera składniki odżywcze i tłuszcze nienasycone pochoszące z olejku arganowego. Wyparowująca formuła rozprzestrzenia  cienką warstwe olejku, który intensywnie wchłania się zapewniając odżywienie i efekt nieelektryzujących się włosów.

 

 

Zobaczymy, jak sie sprawdzi. Ja raczej nie stosowałam olejków do pielęgnacji włosów, chociaż teraz odkryłam olejek łopianowy, ale jego wciera się, pozostawia na 30 minut i włosy sie myje, tak że nic olejowego na nich nie pozostaje. Tak przy okazji, zajęłam sie ostatnio moimi cienkimi, suchymi włosami i jak troche to wszystko ogarnę. postaram się napisać jakąś sensowną notkę na temat ich pielęgnacji.

Pojemność mini-produktu to 5 ml, za pełny wymiar (100ml) płacimy  ok. 90 zł.

 

I na koniec zostawiłam dwa produkty do pielęgnacji ciała, które wywołały uśmiech na mojej twarzy.  Niby normalka: żel pod prysznic BLUMARINE My Bath Gel Innamorata i z tej samej serii balsam do ciała zapakowane w woreczek z organzy - przyda się do zapakowania jakiegoś drobiazgu na prezent.

 

Nie otwierałam ich i nie wiem, jak pachną, domyślam się, że ślicznie. Ale cena pełnowymiarowych produktów po prostu mnie rozbawiła! Czy wydałabym 130 zł na żel pod prysznic o pojemności 200 ml, nawet gdyby dzięki zawartości kasu hialuronowego wspaniale nawilżał skórę - a taki perfumowany, nasycony sztucznościami pewnie wysuszy. I 150 zł za 200 ml balsamu do ciała, nawet gdyby rozpieszczał moje zmysły? Dlatego ciesze się z tych produktów o pojemnościach  30 ml każdy, gdyz nie jest to mało i pozwoli mi zakosztować tej odrobiny luksusu...

 

I to by było na tyle, w dosłownym tego słowa znaczeniu. skończył sie mój 3-miesięczny pakiet, a na razie nie zamierzam subskrybować  GLOSSYBOX  ani kupować nowego pakietu. Byłam bardzo zadowolona z moich pudełek, ale nagromadziło mi się tyle kosmetyków, że najpierw musze zuzyć to, co mam. Dlatego na razie koniec, chyba ze zachwyci mnie jakieś pojedyncze pudełko i skuszę się na nie...

 

A jutro będzie o testowaniu Douglasa - dziś kurier przyniósł paczkę, ale juz nie mam siły na notkę. Do jutra!



czwartek, 17 stycznia 2013

Miałam ostatnio kilka wolnych dni i zadnych konkretnych planów na ich spędzenie. Za oknem śnieżno i mroźno, nawet do żadnej galerii nie chciało mi się ruszyć, tym bardziej, że wyprzedaże jakieś takie mało kuszące w tym roku mi sie wydają. Zagłębiłam się więc w internetowy gąszcz najróżniejszych konkursów z nagrodami. Jest tego takie mnóstwo, że można nabawić się jakiegoś splątania. Na szczęście znalazłam kilka blogów, które nieco selekcjonują i systematyzują interesującą mnie materię.

Przy tej okazji zaczęłam też zastanawiać się głębiej nad sobą, czy aby w jakieś uzależnienie nie popadłam, w swego rodzaju "konkursoholizm". Doszłam jednak do wniosku, że mam to wszystko pod kontrolą i jest to jedynie niegroźna konkursomania, którą może uda mi się Was trochę zarazić.

 

W czasie swoich poszukiwań trafiłam na prawdziwa perełkę - blog Bezplatnie24, na którym jest właśnie teraz organizowany konkurs z nagrodami w postaci kremu ANTUCO. Pierwszy raz o nim usłyszałam, a jest to naturalny kosmetyk do twarzy i ciała. Szczegóły konkursu do zapoznania się na  blogu:http://bezplatnie24.blogspot.com/p/tak-jak-zapowiada-am-tak-i-sowa.html

Konkurs trwa do 28 stycznia, tak więc jest jeszcze trochę czasu.

W tym miejscu chciałabym wyjaśnić powody, dla których piszę o tym konkursie i podaję na niego namiary. Podzielenie sie taka informacją jest jednym z warunków udziału, zgadzam się, to prawda. Uważam jednak, że to fajna okazja, żeby wygrać ciekawy kosmetyk i poznać nowy, interesujący, przynajmniej dla niektórych, blog. Znalazłam coś fajnego i nie chcę trzymać tego tylko dla siebie. Ponadto jak wiecie, jestem fanką kosmetyków naturalnych i uważam za słuszzne szerokie ich rozpropagowanie. Nawet za pomoca konkursów internetowych.

 

A tak wogóle ten konkurs będzie polegał na losowaniu, więc szans nie mam żadnych!

Ale może wśród Was są jakieś szczęściary?

wtorek, 15 stycznia 2013

Udało mi się! Zostałam testerką  Perfumerii Douglas!

Wczoraj wieczorem dostałam maila z powiadomieniem, że zostałam wybrana do przetestowania kosmetyków Douglas: pianki do mycia twarzy, płynu do demakijażu oczu i toniku. Jak tylko dostanę kosmetyki, zaraz Wam je zaprezentuję. Największą satysfakcję mam jednak z tego, że udało mi się zakwalifikować do tego testu, a konkurencja była naprawdę spora.

Nie wiem, czy wiecie, o co w tej akcji chodziło? Jeśli nie, to chętnie Wam ją przybliżę. Otóż Perfumeria Douglas organizowała na Facebooku nabór do przetestowania trzech kosmetyków, o których wspominałam  wyżej. Mają trudne nazwy, dlatego wszystko dokładnie Wam opiszę i pokażę, gdy tylko trafią w moje ręce. W zgłoszeniu należało opisać, jak według nas wygląda prawidłowe  codzienne oczyszczanie twarzy.

Moim zdaniem  codzienne oczyszczanie twarzy to podstawowy obowiązek, którego zaniedbania nie naprawi żaden najdroższy nawet krem do pielęgnacji. Każdego wieczoru przed pójściem spać bezwzględnie należy oczyścić twarz z demakijażu oraz wszelkich zanieczyszczeń, jakie nagromadziły się na niej w ciągu dnia, i  nie stanowi żadnego usprawiedliwienia zmęczenie ani późna pora.

 



Ja rozpoczynam mój demakijaz od oczu. Używam do tego płynów przeznaczonych specjalnie do demakijazu oczu, które nie podrażnią tych delikatnych i wrazliwych okolic, a jednocześnie skutecznie usuna nawet wodoodporny tusz do rzęs. Nasączone płynem płatki kosmetyczne przykładam na zamknięte powieki na kilkanaście sekund, a następnie delikatnie przesuwam od zewnętrznego do wewnętrznego kącika oraz z góry do dołu, usuwając tusz z rzęs. W razie potrzeby używam nowych płatków.

Kolejnym krokiem jest demakijaż ust - to równiez bardzo delikatna część twarzy, dlatego obchodzę sie z nimi równie delikatnie jak z oczami. Używam tego samego płynu do demakijażu i z duzym wyczuciem usuwam pomadkę lub błyszczyk za pomocą nasączonego płatka kosmetycznego.

Teraz przychodzi kolej na twarz i szyję. Można w tym celu użyć płynu micelarnego i nie używać wody. Ja wolę jednak mleczko do demakijażu, gdyż tylko po jego zastosowaniu czuję, że moja twarz jest naprawdę czysta. Nakłdam preparat na twarz i szyję, wmasowując go opuszkami palców, aż się spieni i połączy z wszelkimi zanieczyszczeniami z mojej skóry. Następnie usuwam kosmetyk - można to zrobić płatkami, chusteczką lub wodą (najlepeij mineralna lub przegotowaną). Ja najczęściej zmywam twarz wodą przegotowaną, jeśli akurat nie mam - sięgam po butelkę z mineralną niegazowaną, używając żelu albo pianki do mycia twarzy.  Dopiero wtedy czuję sie czysto, nic mi się na twarzy nie klei.

Jeśli do demakijażu używa się wody, to czas na ostatni, ale bardzo istotny krok - stonizowanie skóry. Użycie toniku zapewnia skórze odzyskanie naturalnego pH, odświeża ja i zwęża pory, a stosowanie kosmetyku odpowiedniego dla danego rodzaju cery z jej konkretnymi problemami, ma również działanie pielęgnujące.

Oczyszczanie twarzy jest również waznym rytuałem w mojej porannej toalecie. Podczas snu, w trakcie nocnej regeneracji, skóra wydziela sebum, które należy usunąć, stosując odpowiedni dla nas preparat do mycia twarz(żel, pianka, krem, emulsja...) zanim przystąpimy do dalszych codziennych zabiegów pielegnacyjnych.

 

Coś w tym stylu napisałam, podałam też adres bloga...i sie udało. Może nie jest to jakies wielkie osiągnięcie, ale zawsze cieszy. Teraz juz tylko z niecierpliwościa będę wypatrywać kuriera z paczką.

piątek, 11 stycznia 2013

Wczoraj przyszła do mnie nagroda, która otrzymałam w konkursie świątecznym Eveline, organizowanym przez ibeauty.pl. Jeśli tam nie zaglądałyście, to zachęcam chociażby z uwagi na organizowane konkursy. Jest ich naprawdę dużo i polegają przeważnie na dokończeniu jakiejś wypowiedzi w nie więcej niż pięciu zdaniach. Musi być to wypowiedź zwięzła, a jednocześnie oryginalna i ciekawa. Ja biorę udział namiętnie w tych konkursach, do tej pory zdobyłam 2 nagrody, jedną z nich jest właśnie ta z Eveline.

 

 

Zestaw składa się z ośmiu kosmetyków i...jest naprawdę bardzo fajny. Wszystkie mi się przydadzą i chętnie je wypróbuję, bo poza jednym, nie miałam wcześniej z nimi styczności.

 

 

Zacznę od kosmetyku, którego juz uzywałam kiedyś, a jest to krem wyszczuplająco - ujędrniający Antycellulit. Krem ma zwalczać cellulit i rozstępy oraz redukować tkankę tłuszczową. Przeznaczony jest do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii, a zatem krzywdy nam nie zrobi. Czy jest skuteczny? Pewnie w takim samym stopniu, jak inne tego typu preparaty. Na pewno wygładza skórę i napina ją, co daje efekt mniej widocznej "pomarańczowej skórki".

 Oczyszczający płyn micelarny 3 w 1. Bez alergenów, do cery tłustej i mieszanej - czyli dobrze utrafili.

Na etykiecie umieszczono obietnicę, że płyn dokładnie oczyszcza, usuwa nawet wodoodporny makijaż i matuje skóre w strefie T. Kosmetyk należy do serii bioHYALURON4D. Chętnie przetestuję, choc ostatnio w demakijażu powróciłam do mleczka, a konkretnie do mleczka Eveline też z tej serii z kwasem hialuronowym. Jestem z niego zadowolona. Ładnie usuwa makijaż (oprócz oczu - tu stosuję płyn z Ziaji, bo mleczko bardzo mnie podrażnia), skóra jest dobrze nawilżona, bez podrażnień.

Bardzo ciekawy jest duet mascara + błyszczyk, liczone jako jeden kosmetyk w zestawie. Mascara Million Calories jak sama nazwa wskazuje, maksymalnie pogrubia rzęsy, dzięki megagrubej szczoteczce. Pojemność 11 ml.

Błyszczyk Colour Celebrities ma zapewniać ustom zmysłowy wibrujący blask. Nie otwierałam go jeszcze, więc nie wiem jaki kolor. Jest to nr 349, jeśli to komuś coś mówi. Jeśli któraś z Was wie, jaki to kolor, napiszcie. Nie chę go na razie otwierać, żeby nie osychał, bo mam w użyciu tyle innych pomadek i błyszczyków, że ten niech czeka na swoja kolej. Pojemność również 11 ml.

Lakier do paznokci Colour Show nr 494, wygląda na brudny róż. Jest śliczny, już sobie go wyobrazam na moich paznokietkach...Pojemność 10 ml.

Krem z serii Ogród Natury Oliwka + koenzym Q10. Przeciwzmarszczkowy krem na dzień z filtrem SPF 15, nawilzajacy 24h. Przeznaczony do cery normalnej, suchej i wrażliwej - gdzieś tam się kwalifikuję. Pojemność 50 ml, czyli sporo.

Dwie maseczki w saszetkach: Błyskawicznie Nawilzająca anti-stres w 100% naturalna, z bioglinką białą i biokwasemhialuronowym, dla cery suchej i normalnej, także wrazliwej i skłonnej do alergii.

Głęboko Oczyszczająca fast-mat z bioglinką zieloną dla cery normalnej, tłustej, mieszanej oraz trądzikowej.

 

Moim zdaniem to super prezent i ja chętnie przetestuję te kosmetyki, choć moze nie od razu, bo nie lubię mieć kilku kosmetyków na raz otwartych. Zatem gdy przyjdzie na nie kolej, chetnie podziele sie swoja opinią. Eveline ma chyba dobre recenzje? chociaz wydaje mi się, że czytałam coś niepochlebnego o którymś z tych kosmetyków. Nie pamiętam tylko, czy był to tusz do rzęs, czy płyn micelarny? Musze to jeszcze sprawdzić, ale i tak niczym nie bede sie sugerować w swojej opinii.

 
1 , 2
Tagi
KobietaMag.pl - Klub Urody