Kategorie: Wszystkie | kuchnia | uroda, pielęgnacja | wszystkie
RSS
piątek, 28 grudnia 2012

Przyglądając sie krytycznie mojemu blogowi, doszłam do wniosku, że zamiast recenzować kosmrtyki i dzielić sie poradami odnosnie pielegnacji, co było moim pierwotnym zamiarem, ja po prostu sie chwalę swoimi zdobyczami, nagrodami i prezentami. Tak więc jako rasowa samochwała nie moge przemilczeć moich prezentów gwiazdkowych. Nie opowiem oczywiście o wszystkich, bo było ich w tym roku wyjątkowo dużo i wszystkie trafione.

Na początek chcę Wam pokazać mojego nowego kotka - figurkę z firmy KOZIOL, która oprócz funkcji ozdobnej, służy (a właściwie to jej ogonek) jako przechowalnia na pierścionki.

 

 

Kotulek jest uroczy. Może kiedyś moja kolekcja pierścionków dojdzie do koniuszka jego ogonka?

 

Czas teraz na prezent stricte kosmetyczny, a właściwie makijażowy. To takie małe cudeńko, które samo w sobie jest fajną ozdobą kobiecej toaletki. Mam tylko nieustającą obawę, że zapaćkam je palcami brudnymi od podkładu...Zamówiłam sobie jednak kilka pędzli, w tym taki flat-top do podkładu, więc może moje puzdereczko przetrwa...

 

HOW TO LOOK THE BEST AT EVERYTHING benefit

 

 

Jest to zestaw 5 produktów w wersji mini, w najjaśniejszym odcieniu light, w sam raz dla karnacji takiego jak ja anemika.

W skład zestawu wchodzi baza matująca bezbarwna, podkład, dwa uniwersalne korektory oraz puder wykaczający i mały, szeroki pędzelek. Kosmetyki zostały juz oczywiście wykorzystane przeze mnie do świątecznego makijażu. Sa fajne, choć myślę, Ze ich wygląd i zachowanie na mojej buzi zostały zafałszowane przez nałożony pod makijaż krem z L'Occitane. Krem sprawdza się super w swoim działaniu wygładzającym i ujędrniającym - choc mój narzeczony twierdzi, że pachnę pietruszką...Jednak ma zbyt gęstą formułę, pozostawia taka lepka warstewkę, co bardzo utrudnia nałożenie dobrze wygladajacego makijażu. Wszystkie nałożone na niego kosmetyki po prostu sie ślizgają. Nie pomogła baza matująca - podkład nie chciał sie trzymać, a skóra się świeciła. Puder daje ładne, jedwabiste wykończenie, nie zmienia kolorytu skóry, komponuje sie z podkładem. Podkład nie należy do tych ciężkich, mocno kryjących, co dla mnie jest plusem. Raczej rozświetla twarz - nie polecam dla cer tłustych. Korektory sa uniwersalne, ja uzyłam ich, po zmieszaniu ze sobą, tylko pod oczy. Efekt świetny dla moich podsinionych wiecznie oczu. Czy przykryja niedoskonałości cery? Trudno mi na razie ocenić. Wyglądają dość "lekko" jak na wypryski...Moga nie dac rady.  Pędzelka oczywiście nie używam, raz spróbowałam rozprowadzić puder, ale wolę swój własny.

W pudełeczku, które ma forme książki, jest tez lusterko i mini - poradnik z ilustracjami przedstawiajacymi kilka trików makijazowych. Jednym zdaniem - dla mnie to superprezent!

 

Dopełnienie makijazu stanowiły cienie i błyszczyki z paletki NYX z GLOSSYBOXA.

 

Jak widać, błyszczyki sa już mocno "nadgryzione". Naprawdę ładnie wyglądaja na ustach i sa dość trwałe. Ciekawy efekt można uzyskać mieszając kilka ze sobą. Ja nakładam je cienkim, skośnym pędzelkiem, który przeznaczony jest chyba do eyelinera i brwi, ale mozna nim precyzyjnie zaznaczyc kształt ust i wypełnic je błyszczykiem.

Cienie bardzo mi sie podobają. Przede wszystkim nie osypuja sie w trakcie aplikacji ani później z powieki. Nie wiem, jak z ich trwałością, bo miałam je na oczach tylko 5 godzin i dały sobie radę. Kolory bardzo mi pasują, sA też dobrze napigmentowane. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, który znalazłam w GOLDEN BOXIE.

 

I na koniec jeszcze samochwała doda, że dostała wiadomość na ibeauty.pl, że wygrała kosmetyki Mary Key i zestaw świąteczny Eveline.

Aha, jeszcze dostałam śliczną i wygodna poduszkę pod laptopa, żebym dłużej mogła siedzieć w internecie i więcej nagród wygrywać...



poniedziałek, 24 grudnia 2012

Jest mi ogromnie miło złożyć za pośrednictwem mojego bloga najlepsze życzenia tym wszystkim osobom, które tu zaglądają. Nie znamy się, ale mamy jakies wspólne zainteresowania i przez powstaje między nami jakaś specyficzna więź.

Niech asze święta będą wspaniałe!!!

Życzę Wam miłej chwili w czasie Wigilii

marzeń spełnienia w dzień Bożego Narodzenia

wrażeń moc w sylwestrową noc

dużo uroku w ńowym Roku!

Spotykamy się tu po świętach.

niedziela, 23 grudnia 2012

Moi Kochani!

W piątek przeżyłam szok prawdziwy. Do moich drzwi zadzwonił... nie kto inny, jak kurier, tym razem z UPS. Kurier to dla mnie zadne zaskoczenie, czekam w końcu na puder od Celii, ale on trzymał pakę, w której mogłoby się 100 takich pudrów zmieścić. Byłam zaskoczona, ale po otwarciu paczki wręcz zbaraniałam...Chciałabym widzieć wtedy swoją minę! Na pewno rozdziawiłam usta, a oczy o mało mi na wierzch nie wyszły. Oto co w pierwszej kolejności ujrzałam:

 

To jest Lalaloopy, hit ostatniego sezonu, ale dla dziewczynek w wieku 3 - 6 lat. Ma na imię Tiki-Wiki i towarzyszy jej kurczaczek. O mój boże, skąd ta lala w moim domu?

Zaczęłam grzebać dalej w papierach i folii, po czym odkryłam książkę:

Tytuł taki, jak widać:"Jeść, by żyć". Zapewne kolejne "odkrywcze" dzieło na temat zdrowego odżywiania, przyczyn nadwagi i otyłości oraz cenne rady, jak odzyskać idealna figurę.  Już mnie takie poradniki nie kręcą.  Na pewno więc tej rzeczy nie zamawiałam ani tez o nia nie walczyłam w zadnym konkursie...Przynajmniej nie przypominam sobie.

Obejrzałam paczkę ponownie. Żadnego słowa wyjaśnienia, zadnego listu, bileciku...Zdenerwowałam się. "Jak taK można komuś coś przysyłać bez ostrzeżenia i wyjaśnienia, niepokoić człowieka w jego własnym domu?" - myślałam z oburzeniem. I wtedy spojrzałam na adres nadawcy: MEDIAPRESS PUBLISHING...Przecież to wydawnictwo :Super linii"...Ale ja ostatnio nie kupuję tego czasopisma. No chyba żebym kupiła...Tak, ostatni raz czytałam je we wrzesniu, kiedy byłam na urlopie nad morzem, a po powrocie napisałam do nich maila z ciekawą historią do rubryki "Listy do redakcji"! I już wszystko było jasne. Mój list został widocznie opublikowany i uznany :listem miesiąca". Nie spodziewałam się tego, a jeśli już liczyłam się z jakimś wyróżnieniem, to za kolejne miejsca, nagradzane kosmetykami...Jednym słowem - przedobrzyłam i oto główna nagroda w osobie lali stoi przede mną w całej okazałości. Aż wstyd się przyznać, ale ja naprawdę nie starałam sie o nią! A może na tej samej zasadzie zagrać w Lotto?

Z książką jeszcze sobie jakoś poradzę, ale z lalą sprawa będzie bardziej skomplikowana. Mam jedynie siostrzeńca, 4-letniego faceta "z krwi i kości". Muszę więc znaleźć jakąś małą dziewczynkę, u której Tiki-Wiki mogłaby zamieszkać. Szkoda, że paczka nie przyszła trochę wcześniej, miałabym czas, żeby dać ją komuś jeszcze przed świętami. Jest to ta większa lala (podobno sa tez takie małe). Jest ich kilka rodzajów, różnią się wyglądem, ubrankiem i rodzajem towarzyszącego im pupila. Moja jest ciemnoskóra i towarzyszy jej kurczaczek. Z ciekawości sprawdzałam ceny. W Auchan, gdzie sa chyba najtańcze zabawki, kosztowała ok. 87 zł, a w Internecie widziałam po 90 - 100 zł.. Nagroda jest zatem cenna, a ja nie potrafię docenić jej wartości. Liczę na to, że znajdę tę małą dziewczynkę, której sprawi ona ogromną radość.

Postaram się znaleźć jeszcze chwilkę i wpadnę tu przed świętami, żeby złożyć wszystkim życzenia...



czwartek, 20 grudnia 2012

Z takim utęsknieniem wyczekiwałam na moje "złote pudełko"...I doczekałam się wreszcie, kurier przywiózł je we wtorek o 18-tej. Zazwyczaj przyjeżdża tuż po 14-tej, ale przed świętami miał masakryczną liczbę zleceń. dostałam je w końcu, ale byłam wczoraj tak zmęczona i chora - jak zwykle przed świętami, że nie dałam rady podzielić się z Wami tą radosną wieścią. Dzisiaj nadal nie najlepiej się czuję, ale  z zapuchniętymi oczami siadam do laptopa, bo obiecałam...

Oto i ono:

 

 

W środku znalazło się  5 pełnowymiarowych produktów do makijażu oraz dwa prezenty: złota kosmetyczka i sztuczne rzęsy.

 

 

Sztuczne rzęsy ukazały mi się jako pierwsze, a z nimi malutka tubka kleju. Nigdy nie miałam na swoich oczach sztucznych rzęs! Jeśli któraś z Was miała z czymś takim do czynienia, to proszę o porady. Rzęski są milutkie w dotyku, może kiedyś się przełamię...

 

Pierwszym od prawej produktem jest paletka NYX One Night in Marocco, składająca się z ośmiu matowych cieni: biały, czarny oraz odcienie brązu, beżu i szarości, pozwalających wykonać "smokey eyes". Do tego baza pod cienie, cztery błtszczyki do ust, wbudowane lusterko/

Cena ok. 50 zł

 

BM BEAUTY wodoodporna maskara w kolorze klasycznej czerni

cena 60 zł/8 ml

 

KRYOLAN PROFESSIONAL błyszczyk w kolorze czerwieni, ale takiej zgaszonej. Śliczny i ślicznie pachnie...Nie mogę sobie skojarzyć, co to za zapach...

cena ok. 70 zł/4 ml

 

NAILS INC Lakier do paznokci "Lowndes square". Nie otwierałam go jeszcze, ale wpada trochę w fiolet.

cena ok. 60 zł/10 ml

 

I na końcu zupełna dla mnie nowość. MODELCO CHEEK & LIPS TINT RED ROSE

Jest to krem w tubce o podwójnym zastosowaniu: nadaje naturalną barwę policzkom oraz może być stosowany do makijażu ust. Też jeszcze go nie otwierałam. Chcę być pewna, że będę go używać, po co ma tracić swoje właściwości w otwartej tubce?

cena ok. 70 zł/tubka 10 ml

 

Jeszcze tylko przypomnę, że całe pudełko zapłaciłam 99 zł i był to mój prezent  dla siebie samej pod choinkę.

 

Cieszę się z wszystkiego ogromnie, ale gorączka nie pozwala mi tego w należyty sposób wyrazić. Uciekam do łóżka!

sobota, 15 grudnia 2012

Ostatnio roztargniona jestem, o czym już chyba wielokrotnie wspominałam. Zeby więc  spokojnie myśli zebrać i się zrelaksować, zapaliłam sobie malutką świeczkę Yankee Candle o zapachu lawendy, oczywiście. Jest to mój ostatni zakup na Allegro. Kupiłam 5 sztuk, głównie pod kątem zbliżających się świąt, wybrałam zapachy tzw. świąteczne. Jest więc Christmas Tree - bo nie będę mieć  prawdziwej choinki, no to może chociaż jej zapach spróbuję odtworzyć? Jest Christmas Rose i kojarzący zsię z świątecznymi pierniczkami Sparkling Cinnamon. W światecznym klimacie utrzymany jest też zapach Red Apple Wreath. I MUSIAŁAM dokupić do tego Lavender. Na razie zapaliłam tylko tę ostatnią. Rzeczywiście pachnie jak świeże kwiaty lawendy, a nie odświeżacz powietrza! Usłyszałam o tych świeczkach na Youtube, ale sa one bardzo drogie. Dlatego zdecydowałam się kupić na Allegro takie malutkie samplery, w cenie 8 zł za sztukę. Palą sie ok. 15 godzin. Te większe mogą palić się nawet do 150 godzin, ale jeszcze nie oszalałam, żeby dobrych kilkadziesiąt złotych puścić z dymem. Pachną ślicznie, przynajmniej ta lawenda. I od razu poczułam sie spokojniejsza...

 

Wczoraj z nowu dostałam dwie przesyłki. Mój listonosz i kirier DPD, który ma mój rejon, sa stałymi gośćmi w moim domu.

Pierwszą przesyłką była wyczekiwana przeze mnie nagroda z AVANTI 

 

zestaw kosmetyków CLEANOLOGY Dr Irena Eris, w skład którego wchodzą: płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu do cery suchej i wrażliwej, krem do mycia twarzy do cery suchej i wrażliwej, maseczka intensywnie nawilzajaca do wszystkich typów skóry oraz maseczka kojąco - wygładzająca do cery suchej i wrażliwej.

Niestety, z góry już uprzedzam, że nie podzielę się z Wami opinią o tych produktach, ani nie przedstawię recenzji. Zamierzam bowiem zestaw tych luksusowych kosmetyków podarować mojej siostrze. Nie pomyślcie tylko, że na nia skąpie i idę na łatwiznę. Przyznam, że mam w tym roku problemy z szukaniem prezentów i buszowaniem po sklepach. Przede wszystkim jednak wiem, że te kosmetyki będą bardziej przydatne dla mojej siostry niż dla mnie. Ja cery suchej nie posiadam raczej jest to cera mieszana i w dodatku wcale niewrazliwa - jedeny mój problem to pojedyncze wypryski na brodzie. Od kiedy pamiętam cera moja siostry była bardzo sucha i często bywała zaczerwieniona, podrazniona. Myślę, że ten zestaw to dla niej "strzał w dziesiątkę", bo wiem, że moja siostra po prostu nie potrafi dobrać kosmetyków przeznaczontch do jej typu skóry. A moze by i potrafiła, z czyjąś pomocą, tylko wcale nie przywiązuje do tego większej uwagi. Z lekkim żalem zatem rozstane się z moja nagrodą.

 

Natomiast kurier przyniósł mi przesyłkę od GARNIERA - antyperspirant  Invisible Czarny + Biel + Kolory do przetestowania. Ten najnowszy antyperspirant ma nie pozostawiać śladów, plam ani przebarwień nie tylko na czarnych i niałych ubraniach, ale także na kolorowych, których mamy przecież w swoich szafach najwięcej.

 

Jest to dezodorant w kulce, w bardzo ładnym opakowaniu. Zastosowałam go dzisiaj rano i spodobał mi sie jego zapach - delikatny, nienachalny, troszkę słodkawy...Po prostu zapach kojarzący sie ze świezościa i czystością. Nie klei się i nie lepi. Mam na sobie szarą bluzę, żadnych śladów nie zauważyłam Ja nie mam problemów z nadmierna potliwością, nie wiem więc, jak silnie będzie działał i chronił pod tym względem.

 

Jeśli chodzi o moje inne doświadczenia "testerskie", to zadzwoniła do mnie bardzo miła konsultantka z Wydawnictwa G + J (tego od CLAUDII) i przeprowadziła zze mna prawdziwy wywiad na temat pierwszych moich wrazeń związanych z testowaniem kremu Immortelle. Krem jest bardzo dobry, przyznaje obiektywnie. Cera ładnie po nim wygląda, jest wygładzona, dobrze nawilżona, ma taki zdrowy odcień. Co do przeciwdziałania starzeniu jakoś trudno mi sie jeszcze wypowiedzieć. Nie omieszkałam jednak zwrócic uwagi na bardzo intensyeny zapach tego kremu - suszone zioła? Zapach jest mocny, długo się utrzymuje i ja go wyczuwam w ciągu dnia, co mi przeszkadza. Pani podziękowała, przypomniała o wypełnieniu ankiety, która mam otrzymać, a ja zdałam sobie sprawę, dostałam za darmo krem o wartości 204 zł, a skrytykowałam go, że po prostu śmierdzi! To się chyba nazywa "rzucać perły między wieprze".

Dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądają, w szczególności tym ,którzy coś napisali. Jest tyle fajnych blogów, cieszę się, że dostrzegacie wśród nich właśnie mój.

czwartek, 13 grudnia 2012

We wtorek dostałam moje grudniowe pudełeczko! Jest najlepsze z wszystkich trzech, które otrzymałam. Pięć produktów, w tym jeden pełnowymiarowy i dwa prezenty od glossybox.

 

Te prezenty to urocze bileciki na prezenty oraz ogrzewacz do rąk, okrągły, z logo, różowy. Bawię sie nim ciągle, ale ma wystarczyć na 1000 użyć.

 

Pierwszy od lewej jest kosmetyk pełnowymiarowy - MODEL LIP DUO. Szminka i błyszczyk z wbudowanym praktycznym lusterkiem. Szminka ma zapewniać nieskazitelny, długotrwały makijaż ustbłyszczyk - zmysłowe wykończenie. W kolorze przybrudzonego różu. Cena rynkowa 120 zł

 

CLARENA STEM CEKKS CREAM 30 ml, całkiem spora miniatura, skoro pełny produkt to 50 ml (cena 142zł)

Krem z roślinnych komórek macierzystych odnawia naskórek, pobudza syntezę kolagenu i elastyny. Powstrzymuje powstawanie stanu zapalnego i zapobiega podrażnieniom skóry.

Bardzo fajny, juz znalazłam dla niego zastosowanie na bliźnie na moim palcu.

 

BATISTE Suchy szampon o zapachu Cherry

50 ml  - pełny produkt 200 ml w cenie 15,90 zł

Osobiście z produktów do włosów najmniej się cieszę, bo mam swój idealny szampon ziołowy Dr Hunter's i z niczym nie eksperymentuję. Suchego szamponu nie użyłabym nigdy, nawet jeżeli obiecuje, że moje włosy w ciągu minuty staną się czyste, pachące świeżościa i miękkie bez użycia wody. Fryzura nabierze objętości i lekkości, włosy sa uniesione u nasady, a dodatkowo bardziej podatne na stylizację.

 

YASUMI  płyn micelarny do demakijażu 3 in 1

Super, super! O czymś takim myślałam. Teraz używam płynu Ziaja Sopot, ale mi sie kończy i chętnie coś przetestuję.

Pojemność miniaturki 50 ml - pełny produkt w cenie 29 zł za 170 ml, czyli nie tak strasznie

Płyn ma usuwać makijaz twarzy, tonizować skórę i można stosować go do demakijażu oczu. Wypróbuję na sobie.

 

I na koniec - TOŁPA Drenujący koncentrat antycellulitowy

Pojemność 75 ml - pełny produkt 200 ml w cenie 66,99 zł

Takie produkty bardzo lubię!

Eliminuje cellulit i silnie drenuje ciało podczas snu. Stymuluje spalanie tkanki tłuszczowej, wyszczupla. Widocznie wygładza nierówną strukture skóry. Usprawnia przepływ płynów i uwalnioa od uczucia ciężkości ciała.

 

Ogólnie to piątka z plusem za pudełko.

Aha, zamówiłam sobie jeszcze specjalną edycję świąteczną. Mają wysyłać ok. 17 grudnia. Nie mogę juz się doczekać...

niedziela, 09 grudnia 2012

W piątek do moich drzwi dwukrotnie zapukał listonosz, a raczej było to dwóch listonoszy. Pierwszy z nich przyjechał samochodem i przywiózł paczkę z moim zamówieniem z yves rocher. prawdę mówiąc, to zamówienie złozyłam tak trochę na siłę, bo skusiłam sie na kuferek na kosmetyki do makijazu. kuferek na zdjęciu wyglądał imponująco i trochę się zdziwiłam, gdy go zobaczyłam, że jest dość niewielki...w ofercie były wprawdzie podane wymiary, ale ja nie mam takiej przestrzennej wyobraźni. jakby nie patrzeć, kuferek jest jednak uroczy...

 

 

wbrew pozorom kuferek jest bardzo pojemny, zmieściłam w nim moje pomadki, błyszczyki, cienie i tusz do rzęs. Od razu zapanował większy ład w mojej "kolorówce".

na kuferku leży jeden z kosmetyków z tego zamówienia - korektor w pisaku do lakieru. fajny kosmetyk, choć nie taki pierwszej potrzeby. po pomalowaniu paznokci mozna obrysować nim paznokieć i zmyć wszelkie maźnięcia. Pisak w promocji kosztował chyba 22,90 zł.

Obok stoi krem do rąk z arniką. jest to kosmetyk z bardzo przyjemnej serii do pielegnacji dłoni i paznokci. ja zamówiłam sobie tym razem krem odzywczy do rąk. łatwo się wchłania i nie pozostawia lepkości i tłustości na dłoniach. przyjemnie pachnie, jak zreszta wszystkie kosmetyki z yves rocher. za tubkę 30 ml w promocji zapłaciłam 12,53 zł. no cóż, raz na jakiś czas mozna zaszaleć z kremem do rąk...

Zamówiłam jeszcze szampon rewitalizujacy dla mojej mamy. To jakaś nowość. Ja miałam z Yves Rocher szampon wzmacniajacy przeciwko wypadaniu włosów. Chyba był fajny, choć jakiś szczególnych skutków nie przyniósł. Ten szampon chyba też jest przyjemny w użyciu, choć moja mama wpadła w lekką panikę, że sie nie pienił, bo pomyślała, że znowu umyła włosy w odżywce...

Drugi listonosz przyniósł paczkę od cioci z ameryki, a wniej całą masę ciuszków i torebkę. Porobie fotki i zaprezentuję w następnym poście, bo teraz zaplanowałam przebieranie obicia sofy w salonie z ecru na czerwone, a mój ukochany własnie w tym momencie ma czas i ochotę, zeby mi pomóc.

czwartek, 06 grudnia 2012

Ciągle odkładam napisanie tej notki. Jakaś roztargniona jesyem i duchowo nieobecna. Ja zawsze w grudniu, pod koniec roku dziwnie sie czuję. Przeważnie zaczynam na cos chorować albo wydarzają sie jakies inne nieszczęścia w moim życiu. Teraz też podswiadomie węszę, czy coś mi nie grozi... I nie mam tu na myśli końca świata...

Póki co, dbać o siebie należy i pielęgnować urodę. Skoro mamy koniec roku, a więc czas podsumowań i wszelkiego rodzaju rankingów, ja tez chciałabym sie z Wami podzielić moim odkryciem roku. Kategoria: pielęgnacja oczu.

 

To mały, niepozorny słoiczek znajdujący się w tym opakowaniu. Żel ze świetlikiem i babką lancetowatą  Flos-lek

Dla mnie rewelacja! Są różne rodzaje tego żelu pod oczy i na powieki: sam świetlik, z chabrem, z herbatą...może jeszcze jakieś inne, nie pamiętam. Jednak ja wybrałam ten z babką lancetowatą, gdyż dzięki swoim właściwościom zmniejszającym przepuszczalność drobnych naczyń krwionośnych zmniejsza obrzęki i redukuje sińce pod oczami. I to naprawde pomaga! Ponadto swietlik oczywiście działa przeciwzapalnie, kojąco, łagodzi podrażnienia. Moim odwiecznym problemem były tzw. worki i cienie pod oczami. Szczególnie po zarwanej nocy, długim siedzeniu przed komputerem. Moje oczy były zapuchnięte, jakby podbite, łzawiły i szczypały. Po nałożeniu przyjemnie chłodzącego żelu (po otwarciu należy przechowywać w lodówce) ulga była natychmiast odczuwalna. Po pewnym czasie stosowania (uzywam go ponad 3 miesiace) rano i wieczorem, sińce i worki zaczęły zmniejszać się, oko wygląda na wypoczęte, ustąpiło też uczucie "piasku" pod powiekami.

Żel stosowany rano jest dobra baza pod korektor.

 

Opakowanie jest bardzo mini - mini. Jest to pojemność 10 ml. Ja zapłaciłam ostatnio w aptece 7,90 zł, wcześniej kupowałam w internetowym sklepie zielarskim za 6,31 zł.

Słoiczek jest ładniutki, przypomina kosmetyki Vichy. Podobno żel wystepuje również w tubce 15 ml, ale nie spotkałam nigdzie.

 

Oprócz tego żelu stosuję rano jeszcze inny krem pod oczy, który otrzymałam w listopadowym pudełku Glossybox.

 



Jest to pełnowymiarowy produkt - 15 ml. którego cena wynosi 40 zł.

GlySkinCare   Krem pod oczy

EyePro 3* Complex

 

Krem ten również ma za zadanie walkę z obrzękami i cieniami pod oczami. Jednocześnie ma pielęgnować wrażliwą skórę w okolicach oczu: dbać o jej nawilżenie, elastyczność i  opóźniac procesy starzenia. Uważam, że spisuje sie bardzo dobrze. Skóra pod oczami jest odpowiednio nawilzona i bardziej jędrna. Naprawde polecam!

 

A teraz o tym nieśmiertelniku...To taka roślinka z żółtymi kwiatkami. Ekstrakt z niej ma silne działąnie antyoksydacyjne, czyli zwalcza wolne rodniki, a więc zapobiega oznakom starzenia sie skóry. Na bazie nieśmiertelnika powstał Drogocenny Krem Immortelle na dzień marki L'Occitane, który to krem zdobyłam do przetestowania!\



Krem ma przyjemna konsystencję, pozostawia buzię gładką, ale jego zapach jest bardzo specyficzny i ostry. stosuję go na razie piąty dzień, tak więc niewiele wiecej mogę powiedzieć. Gdyby nie ten zapach...

 

I na koniec - wygrałam puder prasowany Celii w konkursie na Facebooku!!! Pierwszy raz w zyciu wygrałam coś na Facebooku!



sobota, 01 grudnia 2012

Moje życzenie sie spełniło - wprawdzie jeszcze w bucie ortopedycznym, ale ...zaczęłam szaleć na zakupach. Zaczęło się od Biedronki. No to poszalała, pomyślicie. I tu Was zaskoczę. Oprócz kilku artykułów codziennej potrzeby wypatrzyłam w Biedronce wełniany komin - podobno hit, tylko nie pamiętam, którego sezonu - tego co był, czy dopiero będzie? Mnie kominy kojarzą się z latami 80-tymi, kiedy byłam małą dziewczynką, a dorosłe dziewczyny z mocno podmalowanym okiem i trwałą ondulacją otulały tym szyję i głowę. Mój komin jest naprawde ładny, w odcieniu śliwkowym. Można go nosić jako szal, szeroki golfowy kołnierz, a w razie potrzeby - narzucić na głowę.

 

 

 

Jest cieplutki, milutki w dotyku i kosztował 13,99 zł. Po prostu - okazje Biedronki! I jak tu nie wierzyć reklamie?

 

Wczoraj natomiast byłam w Tesco, gdyz miałam paląca potrzebę zrealizowania kuponu, który wyszukałam w Internecie. Kupon był ważny tylko do 5 grudnia, więc należało sie pospieszyć, zwłaszcza, że w przyszłym tygodniu mam do załatwienia kilka innych spraw. A nie mogłam pozwolić, żeby przepadło 25 zł na odzież F&F, do zrealizowania przy zakupie tego asortymentu za kwotę co najmniej 50 zł. Krążyłam więc między regałami i nie mogłam podjąć decyzji. Tak przy okazji, bardzo lubię odzież F&F, naprawdę można wyszukać sobie coś fajnego. I tak było tym razem. Znalazłam tunikę z dzianiny w kolorze bakłazana, dopasowaną, z rękawkiem 3/4 i dwiema kieszonkami z przodu. Kosztowała 99 zł, a więc zapłaciłam za nią 74 zł i uważam, że to dobry zakup.

Ostatnio bardzo lubię kolory śliwki, wrzosu, bakłazana...Jest mi w nich dobrze i pasują na tę porę roku. Mam taki ciemnofioletowy płaszcz na zimę i juz widzę się w nim i w moim nowym kominie...Ale wcale nie tęsknię za taka pogodą, która skłoniłaby mnie do zimowej stylizacji.Brrr...Jednak zapowiadają jakiś mały atak zimy w przyszłym tygodniu. Żeby tylko miasta nie zasypało, jak co roku mniej więcej o tej porze. Paraliż totalny i klęska żywiołowa. Moim zdaniem zima ze śniegiem powinna wystepować tylko w górach i wszyscy byliby zadowoleni: kierowcy, piesi, narciarze i drogowcy.

Trzymajcie się ciepło.

 

PS

Gapa ze mnie totalna! Teraz spojrzałam na tytuł wpisu - przecież miała być niespodzianka! Niespodzianka oczywiście dla mnie, była. Dostałam sms-a z informacją od AVANTI, że dostane nagrode w konkursie z numeru listopadowego. Konkurs polegał na dokończeniu zdania "Cleanology to...". Chodzi oczywiście o kosmetyki z serii Cleanology Dr Irena Eris i właśnie zestaw tych kosmetyków ma być nsgrodą. Miłe, prawda?

Tagi
KobietaMag.pl - Klub Urody