Kategorie: Wszystkie | kuchnia | uroda, pielęgnacja | wszystkie
RSS
środa, 28 sierpnia 2013

Tym razem nie kupowałam "kota w worku", lecz najpierw sprawdziłam zawartość sierpniowego pudełka, gdy tylko została ona ujawniona na stronie ShinyBox. Zobaczyłam, zapoznałam się z ofertą i stwierdziłam, że względy praktyczne nakazują mi zamówić to pudełko, gdyż zawiera produkty, które i tak w najbliższym czasie zamierzałam kupić. Skusiło mnie 5 pełnowymiarowych produktów oraz jedna próbka, a także fakt, że są to kosmetyki utrzymujące się w trendzie "prosto z natury". Ponadto niektóre z nich to debiuty na polskim rynku i okazja to zapoznania się z nowymi markami.

A tak prezentuje się zawartość pudełka w szczegółach:

1. Indola Serum na zniszczone końcówki włosów - produkt pełnowymiarowy 50ml/39zł



Jest mi to rzecz zupełnie nieznana, ale chętnie skorzystam zwłaszcza po lecie, kiedy to moje włosy poddawane były naprzemiennie kąpielom słonecznym, morskim i basenowym.

Zamyka końcówki włosów i nabłyszcza je. Receptura zawiera kompleks trzech cennych olejków: arganowego, marula oraz oliwy z oliwek, które nadają włosom gładkość i połysk. Zmniejsza ilość rozdwojonych końcówek nawet o 100%.

Hmm...Brzmi ciekawie...

2. Bielenda Płyn micelarny do mycia i demakijażu 3w1 - produkt pełnowymiarowy 200ml/13zł



Właśnie kończą mi się produkty do demakijażu, warto więc spróbować czegoś nowego. Tym razem marka znana powszechnie, ale raczej rzadko przeze mnie używana. Nie jestem wprawdzie wielbicielką płynów micelarnych, jednak czemu nie przetestować? Jeśli się nie sprawdzi, zawsze mogę używać go do przemywania i odświeżania twarzy, coś jak tonik.

Nawilżający płyn micelarny Esencja Młodości 3w1  szybko, starannie i niezwykle skutecznie oczyszcza skórę, usuwa makijaż i nadmiar sebum. Zwęża i zamyka pory, zapobiega powstawaniu wyprysków, łagodzi podrażnienia. Jest  bezpieczny dla skóry wrażliwej.

3. Dermedic Maska nawadniająca Hydrain3 Hialuro - produkt pełnowymiarowy 50g/25zł



To prawdziwy prezent dla mojej skóry! Zawsze w lecie mam problemy z odpowiednim nawodnieniem organizmu, na czym cierpi także moja skóra. Taka nawadniająca maska  powinna być dla niej jak łyk dobroczynnej wody.

Intensywnie nawilża nawet wyjątkowo wysuszoną skórę. Dzięki skoncentrowanej ilości składników aktywnych stanowi ratunek dla skóry odwodnionej. Nie zatyka porów.

4. Marion Koncentrat antycellulitowy chłodzący - produkt pełnowymiarowy 5*6,5ml



Chyba nie muszę tłumaczyć potrzeby posiadania i konieczności przetestowania nieznanego mi dotychczas preparatu antycellulitowego?

Formuła antycellulitowa zawierająca składniki aktywne, pozwalające zwalczać cellulit i redukować tkankę tłuszczową. Pięciodniowa kuracja w postaci pięciu ampułek zawierających termoaktywny koncentrat jest wsparciem dla osób mających problem z "pomarańczową skórką" na udach, pośladkach czy brzuchu.

5. DeBa BIO Vital Odżywczy krem do pielęgnacji dłoni i paznokci - produkt pełnowymiarowy 75ml/12zł



Cóż, krem do rąk to podstawa codziennej pielęgnacji i takich produktów nigdy nie za wiele. Warto też czasem spróbować czegoś nowego, żeby przełamać codzienną rutynę...

Skutecznie regeneruje, odżywia i nawilża skórę. Naturalne składniki zawarte w kremie tworzą filtr ochronny skóry dłoni nadając poczucie gładkości. Reguluje równowagę wodno-lipidową skóry i poprawia jej elastyczność.

6. BioPlasis Organiczny peeling do każdego rodzaju cery - próbka 3ml. Produkt pełnowymiarowy to 60ml w cenie 45zł.



Organiczny peeling posiada certyfikat ECO-BIO. Delikatnie oczyszcza cerę oraz przygotowuje ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Skóra staje się miękka, przyjemna w dotyku i pełna naturalnej witalności. Wyróżnia się zniewalającym aromatem olejków eterycznych.

I jak Wam się podoba? 





niedziela, 25 sierpnia 2013

Chyba już zdążyłam się pochwalić, że w lipcu na aukcji organizowanej przez portal KobietaMag.pl udało mi się wylicytować kolejną zdobycz. Tym razem skusiłam się i zawalczyłam o krem przeciwzmarszczkowy marki AVA z serii Zatrzymać Czas.

Jest to krem odżywczy na noc przeznaczony dla skóry dojrzałej.

O marce AVA  wspominałam już w poście o  żelu antybakteryjnym do mycia. Mój kremik nie zawiera parabenów, natomiast jego recepturę stanowi unikalne połączenie składników aktywnych: fitohormonów roślinnych, DNA kolagenu morskiego, retinolu, witaminy C oraz naturalnych olejów: kokosowego, z pestek winogron i oleju Quinoa. Składniki te mają niezwykle intensywnie działać w czasie nocnego wypoczynku. Tak bogaty skład kremu ma wpływać na widoczne wygładzenie skóry, zmniejszenie zmarszczek, opóźnienie powstawania nowych. Krótko mówiąc - zatrzymuje czas, odmładza, regeneruje, odżywia i optymalnie nawilża skórę.

Brzmi jak zwykle obiecująco, ale jak się sprawdzi, przetestuję za czas jakiś, bo mam jeszcze swój krem przeciwzmarszczkowy z Ziai.  Jak na początek - zestaw substancji aktywnych bardzo ciekawy i oczywiście brak parabenów to główne atuty produktu.

Opakowanie ma pojemność 50ml. znalazłam informację, że kosztuje 32zł. W żadnej drogerii go nie spotkałam.

 

Kończy się czas wakacyjnego luzu, pora zatem zabrać się do pracy, także na polu bloga. Mam kilka pomysłów, planów...Zaglądajcie więc i czytajcie!

niedziela, 18 sierpnia 2013

        Czyż kompozycja słodkich, soczystych, tropikalnych owoców nie przywodzi nam na myśl wymarzonych wakacji w jakimś egzotycznym miejscu, nawet jeśli spędzamy te upalne dni w wielkim lub mniejszym mieście Dlatego z przyjemnością  otuliłam się zapachem Yves-Rocher Les Praisirs Nature, Smoothie Woda toaletowa Mango-Marakuja z edycji limitowanej na lato 2013.



         Zapach jest słodki i ciepły, ale nie za słodki, nie duszący ani nie przytłaczający. Stanowi bardzo udany i przemyślany mix dwóch owoców: słodkiego, pełnego słońca mango i soczystej, słodkawo-kwaskowatej marakui, dzięki czemu słodycz ich aromatu zostaje przełamana i nabiera ciekawej, orzeźwiającej nuty. Dlatego, moim zdaniem, zapach ten może spodobać się wielu kobietom o bardzo odmiennych upodobaniach co do perfum. Naprawdę sprawdza się w letnie dni, gdy chcemy ładnie pachnieć, ale jednocześnie nie przytłaczać swoją wonią, męcząc siebie i otoczenie.

          Smoothie Mango-Marakuja jest wodą toaletową i należy o tym pamiętać oceniając jego trwałość. Niestety, na mojej skórze utrzymuje się najwyżej 2 godziny, ale to nie problem. Zapach ten jest dostępny w dwóch pojemnościach: 100ml i 20ml. Ja  testowałam to mniejsze opakowanie i jest ono naprawdę bardzo poręczne - można wrzucić je do niewielkiej nawet torebeczki i psikać się w ciągu dnia do woli.

      Przypominam więc, że lato wciąż jeszcze trwa i taki lekki, przyjemny zapach na pewno będzie miał okazję sprawdzić siew ciepłe, słoneczne dni. I jest to edycja limitowana, warto więc się pospieszyć...

          Cena:  19,90zł/20ml      39,90zł/100ml

sobota, 17 sierpnia 2013

     Tak się fajnie złożyło, że w te najbardziej upalne dni tegorocznego lata miałam okazję testować nowość z kosmetyków kolorowych Yves-Rocher, a mianowicie wodoodporny tusz wydłużający - po prostu must have każdej kobiety, która chce ładnie podkreślić rzęsy w ekstremalnej wręcz temperaturze I doskonała sposobność, żeby solidnie przetestować tego rodzaju produkt. Wodoodporny tusz to oczywiście kosmetyk nie tylko na lato - sprawdza się na co dzień w wielu sytuacjach, a wielbicielki takich maskar ciągle szukają nowych rozwiązań i swojego ideału. Może będzie nim tusz Yves-Rocher?

         Na pierwszy rzut oka tusz niczym się nie wyróżnia. Bardzo proste, wręcz ascetyczne w swej fornie plastikowe opakowanie kryje jednak ciekawe wnętrze, którym warto się zainteresować.

       Innowacyjny charakter tego tuszu tkwi w szczoteczce, której formuła 2 w 1 odróżnia go od innych, podobnych produktów należących do tej samej kategorii. Jak widzicie, szczoteczka jest zaokrąglona na końcu, co pozwala dotrzeć do najkrótszych włosków w wewnętrznym kąciku oka oraz pomalować bez trudu rzęsy dolnej powieki, co sprawia wielu kobietom, w tym mnie, niemały kłopot. Ponadto cała szczoteczka, wykonana z elastomeru, pozwala ładnie rozdzielić rzęsy i pomalować je na całej długości.

        W swym składzie tusz zawiera proteiny z migdała, dzięki którym tusz idealnie otula każdą rzęsę z osobna.

           A jak się sprawdził tusz na moich delikatnych, wymagających oczach?

              Zacznę od podstawowej cechy, czyli wodoodporności. Zdał celująco! Naprawdę jest wodoodporny, nie rozmazuje się w kontakcie z wodą. Ma przy tym lekką, płynną konsystencję, dzięki czemu nie powstają żadne grudki na rzęsach. Rzęsy są ładnie rozdzielone, nie są sztywne jak u lalki, czego trochę się obawiałam ze strony wodoodpornego tuszu. Przy pierwszych aplikacjach nabiera się go trochę więcej na szczoteczkę, ale większość tuszy tak ma i szybko to mija. Nałożony na rzęsy zastyga i nie rusza się z nich przez ładnych parę godzin. Producent obiecuje, że jego trwałość to 12 godzin, ale ja nigdy tyle go nie trzymałam - najwyżej 10 godzin był na moich oczach i nie zaobserwowałam żadnego osypywania, odbijania się czy kruszenia ani też moje oczy nie były podrażnione czy zaczerwienione. Po tych wielu godzinach noszenia nie miałam większych problemów z usunięciem tuszu. Demakijaż przeciętnym płynem dwufazowym czy nawet mleczkiem okazał się wystarczający i nie musiałam trzeć brutalnie oczu ani nie pozostawały mi żadne zacieki.

        A jeśli chodzi  o efekty estetyczne, to również jestem bardzo zadowolona, gdyż  tusz ten rzeczywiście pięknie wydłuża rzęsy. Efekt wydłużenia jest widoczny, ale rzęsy nadal wyglądają naturalnie, bez teatralnego przerysowania. Tusz nie pogrubia, nie zagęszcza, nie podkręca, gdyż nie jest to jego zadanie. Nadaje rzęsom ładny kolor, głębokiej, czystej czerni.

        Jest to kosmetyk wart polecenia, a na pewno bliższego przyjrzenia się i zapoznania z wszystkimi szczegółami, których zabrakło w mojej osobistej recenzji.

           Cena tego tuszu w sklepie internetowym Yves-Rocher wynosi 54 zł, czyli nie odbiega od produktów dobrych marek drogeryjnych. Warto jednak dodać, że  w chwili obecnej tusz ten można zakupić w sklepie internetowym w promocji - 35%! A to już kusząca oferta.



          

środa, 14 sierpnia 2013

Nie wiem od czego zacząć, bo chciałabym już żel zrecenzować, ale też kilka słów o firmie...Dlatego zacznę z innej strony - od mojego problemu ze skórą na twarzy. Otóż ku mojej rozpaczy pojawiły się na mojej twarzy, a szczególnie w okolicach brody, białe grudki, o których nasłuchałam się i naczytałam. Wiem, że ich pojawienie się ma jakiś związek z hormonami i sa trudne do wytępienia, ale podstawa jest bardzo staranne oczyszczanie twarzy. Nie mogąc się zdecydować, a krążąc wśród dermokosmetyków w Rossmannie, sięgnęłam po antybakteryjny żel myjący marki AVA z serii ACNE CONTROL.

Firmę AVA znam ze słyszenia, musiałam więc co nieco o niej poczytać i  naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona i zdziwiona jednocześnie, że do tej pory nie znalazła się ona w polu mojego zainteresowania.

Laboratorium Kosmetyczne AVA jest jedną z najstarszych w Polsce prywatnych firm kosmetycznych. Powstała w 1961r,. a jej hasło brzmi: "W zgodzie z naturą". Marzenie każdej wielbicielki naturalnej pielęgnacji! Ale to nie wszystko. AVA jest jedyną  polską firmą, która uzyskała słynny certyfikat na produkcję kosmetyków ekologicznych, czyli ECOCERT. Jeżeli kojarzycie, jak surowe normy obowiązują firmy starające się o ten certyfikat, to AVA jest marką, której naprawdę można zaufać, jeśli chodzi o bezpieczeństwo jej produktów. Oznacza to, że kosmetyki z linii ECO Linea i ECO Body znajdują się pod stałą kontrolą, co  gwarantuje zachowanie ekologicznych standardów.

Kosmetyk, który zakupiłam, do żadnej z tych ekologicznych linii nie należy, ale i tak pozbawiony jest parabenów, SLS oraz SLES. Zawiera natomiast eteryczne olejki: z drzewa herbacianego, lawendy i trawy cytrynowej, które nadają mu ten charakterystyczny zapach, trochę ziołowy, trochę cytrusowy, ale nie można o nim powiedzieć, że nieprzyjemny.

Żel przeznaczony jest do cery tłustej i trądzikowej. Z opisu wynika, iż ze ten głęboko oczyszcza skórę z martwych komórek naskórka i innych zanieczyszczeń. Normalizuje wydzielanie sebum oraz zapobiega rozwojowi bakterii utrzymując naturalne pH skóry. Cera staje się gładka i matowa, a pory są widocznie zmniejszone.



Uważam, że produkt ten jest zupełnie przyzwoity i nadaje się dobrze do codziennego mycia twarzy.  Podkreślam, że mam tu na myśli  m y c i e  twarzy z różnych zanieczyszczeń i brudów, a nie demakijaż. Nie wiem, jak żel ten sprawdziłby się w tej roli, zwłaszcza, że zawiera pojedyncze drobinki i stosując go należy omijać okolice oczu.  Drobinki są naprawdę bardzo delikatne i jest ich niewiele w polu widzenia. Nie ufam ich zdolnościom peelingującym, ale sam żel dobrze oczyszcza twarz. I rzeczywiście matowi skórę - jeżeli macie problemy z nadmiernym wydzielaniem sebum, to ten produkt powinien się Wam spodobać. Ważne jest, że nie wysusza absolutnie skóry ani jej nie podrażnia.

Jeżeli jednak jesteście posiadaczkami silnie zanieczyszczonej cery trądzikowej, to poszukałabym na Waszym miejscu czegoś bardziej skutecznego w głębokim oczyszczaniu porów. Moim zdaniem jest to produkt dość łagodny, który pomaga utrzymać naszą cerę w dobrym stanie i ustrzec ją przed nieproszonymi "wyskokami". Dobrze matuje, dezynfekuje, usuwa zanieczyszczenia, ale nie leczy. Z moimi białymi grudkami niestety się nie rozprawił, ale poza tym jestem z niego zadowolona. Po umyciu nim twarzy czuję, że jest naprawdę czysta i odświeżona. Wspaniale było go używać po upalnym dniu!

Jest bardzo wydajny. Wystarczy niewielka kropla, aby umyć całą buzię. Ma dobrą, dość gęstą konsystencję, która na skórze rozprowadza się z łatwością, jak krem. Nie pieni się bardzo, ale przecież nie ma w sobie tych wszystkich chemicznych paskudztw.

Za opakowanie o pojemności 150ml zapłaciłam 15,99zł w Rossmannie.

Nie wiem, czy jeszcze go kupię. Prawdopodobnie będę nadal eksperymentować i szukać swego ideału.

Moja przygoda z marką AVA jeszcze się nie kończy. Na aukcji na portalu KobietaMag.pl wylicytowałam krem tej marki z serii zatrzymać czas. Czekam niecierpliwie na przesyłkę!

sobota, 03 sierpnia 2013

Finał akcji miał miejsce w dniu 2 sierpnia, tj. wczoraj, kiedy to blogerki uczestniczące w testowaniu miały opublikować recenzje na swoich blogach. Ja dostałam swoje p-łatki dopiero wczoraj (mała obsuwa ze strony organizatora), przetestowałam je wieczorem, rano oceniłam efekty i mogę przystąpić do recenzowania produktu, odpowiadając jednocześnie na pytanie, czy warto było na nie z takim utęsknieniem czekać?

Przede wszystkim należy zauważyć, co sprawdziłam wchodząc na stronę BEAUTY  FACE, iż w ofercie tej marki znajduje się wiele rodzajów płatków kolagenowych pod oczy, przeznaczonych dla rozwiązania różnych problemów, jakie dotknąć mogą skóre pod oczami. Każda kobieta znajdzie coś dla siebie.

Ja otrzymałam w ramach akcji STOP!SUCHEJ SKÓRZE płatki kolagenowe regenerująco-nawilżające z czerwonym winem.

W opakowaniu znajdowały się dwa hydrożelowe płatki zanurzone w cieczy, którą stanowiło serum zawierające dobroczynne składniki aktywne.

Zdecydowanym minusem jest to, ze na moim opakowaniu, przeznaczonym do testowania, nie było żadnej wzmianki o sposobie aplikacji. Wyjęłam te płatki z opakowania i nałożyłam od razu pod oczy, ale nie wiem, czy należało je może jakoś przygotować, cos jeszcze z nimi zrobić? Nie zamieszczono również wskazówki, jak długo trzymać płatki pod oczami. Ja pozostawiłam je dość standardowo, na 30 minut. Mam nadzieję, że te wszystkie niezbędne informacje zostały umieszczone na opakowaniach produktów przeznaczonych do sprzedaży.

Płatki kolagenowe, które do mnie trafiły, przeznaczone są dla skóry dojrzałej, odwodnionej, szarej, zmęczonej, szorstkiej, matowej, pozbawionej blasku i kolorytu,  zwiotczałej, potrzebującej natychmiastowej regeneracji i głębokiego nawilżenia.

Obietnica: silnie regenerują zmęczoną skórę, poprawiają mikrokrążenie i stymulują  komórki do odbudowy, przywracają miękkość, jędrność i elastyczność oraz przeciwdziałają wiotczeniu, odmładzają i zatrzymują proces starzenia, silnie nawilżają i pomagają długotrwale utrzymać wodę w skórze, wygładzają skórę, łagodzą podrażnienia, wyrównują koloryt skóry, likwidują opuchlizny i przebarwienia.

Skład tez jest całkiem w porządku: naturalny kolagen morski, wyciąg z czerwonego wina, witamina C, alantoina, wyciąg z pestek winogron, gliceryna.

A jaka jest moja opinia o tych płatkach?

Płatki nie sprawiają większych problemów w aplikacji, choć sa bardzo delikatne i łatwo je rozerwać. Produkt przyjemnie, delikatnie pachnie. Dobrze trzymają się skóry - mi nie spadły, ale cały czas miałam uczucie, ze zaraz się zsuną. Spodziewałam się też większego efektu chłodzenia i ukojenia skóry pod oczami. Momentami czułam, jakby były one zbyt mało nasączone, co dawało lekki dyskomfort na skórze. Zdejmowanie płatków nie stwarza żadnego problemu. Moja skóra pod oczami była całkiem  sucha, tj. bez pozostałości serum, a nie "wysuszona". Wklepałam więc pozostałości z opakowania w okolice pod oczami.

Efekty tego zabiegu uznaję naprawdę za zadowalające, a nawet więcej - bardzo pozytywne zaskoczenie po tych wszystkich przygodach  z samymi płatkami. Niemalże natychmiast dało się zauważyć wygładzenie i rozjaśnienie okolic pod oczami. Skóra stała się miękka i bardziej sprężysta, znikły drobne "rysy" - chyba zawiązki pierwszych zmarszczek? Najbardziej jednak ucieszyłam się, kiedy po obudzeniu się rano zaobserwowałam zdecydowanie mniejsze opuchlizny pod oczami. Trudno się dziwić - dobrze nawilżona, zregenerowana skóra nie tylko wizualnie przedstawia się lepiej, ale przede wszystkim prawidłowo funkcjonuje, co pozwala likwidować dręczące ja do tej pory problemy.

Myślę, że cała seria zabiegów trwająca 7 dni mogłaby wiele zdziałać. Takie dwa małe płatki  to dopiero przygrywka. Trochę przestraszyła mnie  regularna cena takiej kuracji - aż 84zł! Teraz jest wprawdzie promocja i kosztują jedynie 47zł, a wybrane rodzaje płatków można "upolować" nawet za 35zł. Taka cena podoba mi się zdecydowanie bardziej!

Czy  będę stosować te płatki kolagenowe? być może, nie wykluczam, zwłaszcza, jeśli załapię się na promocję. Chciałabym oczywiście wypróbować również inne rodzaje.

Tagi
KobietaMag.pl - Klub Urody