Kategorie: Wszystkie | kuchnia | uroda, pielęgnacja | wszystkie
RSS
środa, 08 lutego 2017

   Nie jestem wegetarianką, a tym bardziej weganką, która wyrzuca ze swojego życia wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego. Weganizm to bowiem nie tylko pewna dieta, ostatnio zresztą bardzo modna, ale wiąże się on z określonym stylem życia, zmuszając na każdym kroku do podejmowania decyzji i dokonywania wyborów. W efekcie  nawet wybierając się na zakupy kosmetyczne stajemy przed nie lada wyzwaniem.

     Jednak  wege kosmetyki zdobywają popularność nie tylko wśród wegan. Wiele moich znajomych świadomie sięga po tego typu produkty, a ja sama ulegam magii sformułowania na etykiecie, że kosmetyk może być stosowany przez wegan. Postanowiłam więc przyjrzeć się nieco temu fenomenowi,  bo przecież nie mogę dopuścić, aby na moim blogu zabrakło wpisu na ten temat. A podejrzewam, że na jednym się nie skończy...

 

th1   

 

    Wszystkim zapewne znana jest definicja kosmetyków wegańskich. Są to produkty zawierające w swym składzie wyłącznie naturalne składniki pochodzenia roślinnego, pozbawione jakichkolwiek składników  pochodzących od zwierząt (uzyskanych z ciała zwierzęcia lub z produktów wytwarzanych przez zwierzęta), a także testowanych na zwierzętach.

    Niewątpliwie silnym argumentem przemawiającym za  wyborem kosmetyków wegańskich jest fakt, że podejmując taką decyzję nie przyczyniamy się w żaden sposób do krzywdzenia zwierząt w procesie produkcji tego kosmetyku.

     Jeśli chodzi o problem testowania kosmetyków na zwierzętach, to, jak wiadomo, od 11.03.2013r. obowiązuje bezwzględny zakaz wprowadzania na rynki Unii Europejskiej kosmetyków zawierających składniki testowane na zwierzętach. Zakaz ten dotyczy również sytuacji, gdyby składniki te pochodziły z krajów spoza UE,  w których takie testy są dozwolone, a nawet wymagane.

       Sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana, gdy stajemy przed wyborem zakupu konkretnego produktu konkretnej firmy, która sprzedaje swoje produkty na całym świecie, także poza granicami UE. Jeżeli bowiem możemy mieć pewność, że konkretny kosmetyk, którego zakup rozważamy,  został wyprodukowany z poszanowaniem dobrostanu zwierząt, to nie zawsze wizerunek danej marki odpowiada normom etycznym przez nas wyznawanym. Można sprzedawać Europejczykom kremy i inne specyfiki zgodne z wymogami UE, a na rynki w pozostałych częściach świata wprowadzać produkty przetestowane na zwierzętach, gdyż nie jest to zabronione, a czasem wręcz istnieje taki wymóg (Chiny).

    Dlatego świadomy konsument powinien mieć możliwość wyboru i podjęcia decyzji zgodnej ze swoimi przekonaniami. Jak uzyskać wiedzę, która temu posłuży? PETA (People for the Ethical Treatment for Animals) publikuje corocznie dwie listy: marki, które nie testują swoich produktów na zwierzętach i te, które w tak niegodny sposób postępują.

    A teraz przyjrzyjmy się bliżej składnikom, jakie spotkać możemy w tradycyjnych kosmetykach, jak działają i skąd się biorą?

- kolagen - jeden z naszych ulubieńców, który odpowiada za wytrzymałość i elastyczność skóry.  Jest to białko zwierzęce (w kosmetyce znany jest również tzw. fitokolagen, pochodzący z roślin, o zbliżonych, choć nie identycznych właściwościach), , które w przemysle kosmetycznym uzyskuje się głównie z tkanek świńskich.

- elastyna podobnie jak kolagen wpływa na skórę, zapewniając jej odpowiednie napięcie i elastyczność. Elastyna może być pochodzenia zwierzęcego i roślinnego. Tę pochodzącą od zwierząt w procesie produkcji kosmetyków uzyskuje się z tkanek krowich i ptasich.

- keratyna - białko produkowane przez komórki nabłonka, w przemyśle kosmetycznym pozyskiwana z wełny owczej lub ptasich pazurów. Działa ochronnie i wzmacniająco na włosy i paznokcie, przez co wykorzystywana jest do produkcji wielu pielęgnacyjnych specyfików. Jes

- ambra - utwardzona wydzielina przewodu pokarmowego kaszalota, powstająca wskutek niestrawności. Wykorzystuje się ją w przemyśle perfumeryjnym do wzmacniania innych zapachów, choć sama ambra "pachnie" jak...końskie odchodzy.

- piżmo - wydzielina gruczołów okołoodbytniczych piżmaka lub piżmowca,, dodawana do perfum w celu wzmocnienia ich zapachu.  Aby nie zabijać dziko żyjących zwierząt, gruczoły pozyskuje się operacyjnie lub hoduje się zwierzątka z przeznaczeniem dla potrzeb przemysłowych.

- cywet - wydzielina gruczołów pewnej rodziny ssaków (cywetowate), wykorzystywana do utrwalania zapachu perfum. Pozyskiwanie materiału kończy się dla zwierząt najczęściej fatalnie...

- lanolina - wosk produkowany przez gruczoły łojowe zwierząt, pozyskiwany najczęściej z wełny owiec. Działa bardzo dobrze na kondycję skóry, ale jest też silnym alergenem.

- chitozan - produkowany z pancerzy skorupiaków. Działa ochronnie i nawilżająco na skórę, gdyż bardzo silnie wiąże wodę.

- jedwab - uzyskiwany poprzez gotowanie poczwarek jedwabnika

- kwas stearynowy -  pochodzący z łoju zwierzęcego.

Pochodzenie zwierzęce mogą mieć również witaminy, np. witaminę A uzyskiwać można z ryb.

    Wskazane powyżej substancje nie są oczywiście szkodliwe dla zdrowia ludzi. Wręcz przeciwnie, służą zachowaniu urody, pomagają dbać o wygląd i kondycję skóry. Są jednak osoby, które nie chcą się na nie natknąćw swojej codziennej pielęgnacji czy makijażu i świadomie szukają czegoś innego.

    Co zatem możemy znaleźć w kosmetykach wegańskich? Czym nas urzekają? O tym postaram się wkrótce napisać.

Już teraz ZAPRASZAM NA DALSZY CIĄG!

niedziela, 31 stycznia 2016

Czy lubicie jogurty? Ja bardzo, ale wybieram tylko te naturalne, bez "wsadów owocowych". dosładzanych cukrem lub sztucznym słodzikiem, o chemicznym smaku i zapachu. Ani to smaczne, ani tym bardziej zdrowe.

  I oto ja otrzymuję ogromną  pakę od streetcom.pl z informacją, że zostałam...Ambasadorką kampanii nowej Activii= jogurtu naturalnego i owoców!

W paczce znalazły się 32 jogurty w czterech smakach: jogurt naturalny i brzoskwinie, jogurt naturalny i suszone śliwki, jogurt naturalny i maliny oraz jogurt naturalny i truskawki.

 

Spróbowałam, ale najpierw sobie poczytałam ulotkę...i przyznaję, że ten produkt podbił moje serce, a raczej kubki smakowe. Po prostu jest pyszny! I muszę się zgodzić, że różni się zdecydowanie od nielubianych przeze mnie jogurtów owocowych. Już sam skład brzmi obiecująco, gdyż jest to głównie naturalny jogurt wzbogacony specjalnymi bakteriami usprawniającymi trawienie, a do tego odrobina owoców bez żadnych polepszaczy smakowych. I rzeczywiście wyszło z tego idealne połączenie. Jogurt składa się z dwóch warstw: na górze kremowy, naturalny, pod spodem owoce. Razem stanowią orzeźwiającą całość, bez posmaku "chemii"...

Z prawdziwą przyjemnością wypełniam mój obowiązek Ambasadorki i testuję, i testuję...Ale rodzina i znajomi jakoś dziwnie palą się do pomocy...

   Cieszę się z tego produktu także dlatego, że z czystym sumieniem mogę Wam go polecić i nie będę się za niego wstydzić, gdyż jest naprawdę bardzo dobry. Szukajcie go w sklepach i posmakujcie. Nie zdradzę, który został moim faworytem. Same znajdźcie swojego!

 

piątek, 29 maja 2015

       Postanowiłam napisać o nim osobną recenzję, chociaż z wodą toaletową stanowi idealny duet. Jednak  uznałam, że Perfumowany żel pod prysznic Naturelle Osmanthus Yves Rocher powinien mieć swój własny post. Zasłużył sobie.

    Na temat wody toaletowej Naturelle Osmanthus już pisałam na moim blogu. Jeśli chcecie poznać poznać moją opinię, a także dowiedzieć się czegoś o tajemniczym składniku jakim jest osmanthus - zapraszam TUTAJ.

    perfumowany_zel_pod_prysznic_naturelle_osmanthus_792181        Żel z tej serii zachowuje nuty zapachowe  poznane dzięki wodzie toaletowej. Jest to zapach orzeźwiający, a zarazem zmysłowy. Kwiatowy, słodkawy, ale przyjemnie świeży. To wynik udanej kombinacji składników: absolutu jaśminu samboc i absolutu osmanthusa połączonych z olejkiem eterycznym z cytryny i balsamicznym, otulającym olejkiem eterycznym z cedru.

    Zapach nie tylko umila chwile pod prysznicem, pozwalając poczuć się wyjątkowo ekskluzywnie, ale pozostaje na naszej skórze po kąpieli. Jeśli użyjemy wody toaletowej z tej samej serii - duet doskonały, zapach wzmocni się i otuli nas od stóp do głów.

    Żel jest bardzo delikatny dla naszej skóry i dba o nią. Ma bardzo fajną, odpowiednio gęstą konsystencję, dobrze się rozprowadza, lekko się pieni.Jest wygodny w użyciu i wydajny.

       Zgadzam się w pełni z rekomendacją w opisie produktu, że nie wysusza skóry. To ogromna zaleta, która pozytywnie wyróżnia ten żel na tle innych żeli perfumowanych, które, niestety, bardzo często wręcz przesuszają skórę. Po zastosowaniu tego żelu nie zaobserwowałam żadnych tego rodzaju zmian na skórze. Pozostała ona miękka i miła w dotyku. A w dodatku ładnie pachnąca.

     Jeżeli już lubicie wodę toaletową z tej serii, pokochacie też żel. Może nie na co  dzień, może na wyjątkowe okazje...Na pewno warto skusić się na odrobinę luksusu...A jeśli jeszcze nie znacie tego zapachu i nie używacie wody toaletowej - spróbujcie Naturelle Osmanthus w wersji "łprysznicowej", tak dla czystej przyjemności.

    Perfumowany żel pod prysznic Naturelle Osmanthus dostępny jest w salonach Yves Rocher i w sklepie internetowym.

    Cena regularna produktu to 42zł/200ml, ale teraz w sprzedaży dostępny jest naprawdę w atrakcyjnej cenie, a ponadto czekają na Was również inne promocje związane z tym produktem. Sprawdźcie koniecznie TUTAJ.

 

piątek, 22 maja 2015

    W swojej pasji testowania nie ograniczam się wyłącznie do kosmetyków. Uczestniczę w różnych kampaniach promujących różnorodne produkty, ale nie o wszystkim piszę na blogu, którego, niestety, ostatnio mocno zaniedbywałam. Nie składam żadnych obietnic, że będzie lepiej, a po prostu napiszę Wam o mojej najnowszej misji jako Ambasadorki Perlux.

       Ambasadorką zostałam w ramach akcji organizowanej przez   streetcom.pl. Jeżeli jesteście zainteresowane testowaniem różnego rodzaju produktów, zajrzyjcie TUTAJ.

    Wczoraj otrzymałam moją Paczkę Ambasadorki.

 Zdjcie00033

 

    W paczce otrzymałam:

- opakowanie 24 pereł piorących Perlux White

- opakowanie 16 pereł piorących Perlux Color

- 15 opakowań po 2 perły piorące dla moich znajomych

- 15 ulotek do rozdania znajomym

- Przewodnik Ambasadorki z przydatnymi informacjami o produkcie i z moimi zadaniami.

 

    Bez zbędnej zwłoki przystąpiłam do działania i wykonałam pranie z użyciem perły piorącej Perlux Color. Pranie już wyschło w ogródku, pachnie, lśni czystością i pozostaje w bardzo dobrym stanie. Nie sprawdzałam ceny tego produktu, ale podobno ma być ekonomiczny.

    Chętnie włączę się do kampanii, a moje koleżanki jeszcze chętniej zgarną próbki. Najważniejsze, że nie muszę się wstydzić promowania tego produktu, bo jest naprawdę dobry.

środa, 20 maja 2015

      Z pewnością kojarzycie, a jeśli nie, to przypomnę, jak wielkim uczuciem zawsze darzyłam wodę toaletową Naturelle, w szczególności podczas gorącego lata. Doskonale się z nią czułam i była też przyjazna otoczeniu...

    Tym większa była moja radość i ciekawość, gdy wśród ostatnich nowości od Yves Rocher znalazłam najnowszą wersję tej wody toaletowej - Naturelle Osmanthus.

 

woda_toaletowa_naturelle_osmanthus_782291

    Flakonik prosty, bezpretensjonalny, dobrze komponuje się z klimatem zapachu. Pojemność 75ml.

     Oczywiście moją ciekawość wzbudziła nazwa: Co to jest ten osmanthus? Jest  to roślina z rodziny oliwkowatych, naturalnie występująca w Chinach. Niektóre gatunki mają niezwykle intensywnie pachnące kwuaty, które znajdują zastosowanie w produkcji perfum, chociaż ich pozyskanie nie jest podobno takie proste...

 

Osmanthus_Fragrans1

 

      Zapach Naturelle Malthus klasyfikuje się do grupy zapachów kwiatowych.

nuta głowy:   cytryna

nuta serca:  jaśmin, osmanthus

nuta bazy:  cedr

    Zamiarem twórcy tego zapachu było stworzenie kompozycji łączącej świeżość ze zmysłowością. Moim zdaniem cel ten został w bardzo udany sposób osiągnięty. Tajemniczy i intrygujący - taki jest jaśmin sambac i osmanthus. Do tego świeżość olejku eterycznego z cytryny i otulający wszystko cedr...Jest słodko, ale nie mdło. Świeżo, ale zmysłowo, nie na poziomie odświeżacza do powietrza albo męskiej wody po goleniu.

    Jak na wodę toaletową zapach jest naprawdę trwały. Na mojej skórze wyczuwam go wyraźnie po 3-4 godzinach, a nawet po całym dniu czuję, że go nosiłam.  Przy swojej wyrazistości jest jednak zapachem subtelnym, nienachalnym. Należy do tych przyjaznych otoczenia.  Spodoba się raczej wszystkim, nikogo nie doprowadzi do bólu głowy ani do mdłości.

    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zwolenniczki ciężkich perfum nie pokochają, być może, Naturelle Osmanthus...Jest to zapach na dń, ale też na towarzyskie spotkania, niezobowiązujące wyjścia...

    Jeżeli Naturelle w wersji podstawowej była dla mnie królową lata, to Naturelle Osmanthus idealna jest na czas, gdy wiosna w pełni i narozkwita. Jeśli Naturelle są radosne i dziewczęce, to Naturelle Osmanthus czarują kobiecością i zmysłowością.

    Niby podobne, a jednak zaskoczyły...

    Warto zapoznać się z zapachem Naturelle Osmanthus w salonach Yves Rocher. Woda toaletowa jest  już dostępna także w sklepie internetowym.

    Cena regularna produktu to 125zł/75ml, ale czekają na Was atrakcyjne promocje. Zobaczcie TUTAJ.

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35
Tagi
KobietaMag.pl - Klub Urody